Jechałam wczoraj sobie przez Dublin siedząc w słońcu na górnym piętrze autobusu. Powietrze było prawdziwie jesienne, chłodne i ostre, choć dzień był słoneczny. Jesień.
Jechałam sobie w moje nowe miejsce pracy, które będę odwiedzać co 6 tygodni.
Było cudownie.
A teraz mam dużo do zrobienia, dużo dużo dużo, dlatego też od rana taka jestem zalatana, że nie mogę się za nic zabrać, tylko słucham muzyki, czytam wiadomości, maile i blogi.
I jeszcze telefon niespodziewany, z propozycją pracową zaskakującą. Choć kusi, raczej odmówię, ale jeszcze myślę.
Nagle mam duuużo roboty, propozycji i planów. Dobrze się zaczął ten wrzesień, choć muszę pamiętać, żeby nie spracoholizować się.
Trzeba być uważnym, jeśli chodzi o nałogi;)