Tytuł 21

Milagros pisze, ze plastikowe rynny są dobre – nie czepiają się żadne żyjące organizmy, łatwo czyścić itp. Ale ja mam chyba kompletnego bzika przeciwko temu plastikowi, jak sobie wyobrażę, ile to lat będzie się rozkładać, to mi się słabo robi. Nienawidzę plastiku, wyrzucam go systematycznie z mojego życia – niedawno wyrzuciłam taką plastikową osłonkę na płot udającą żywo-, a raczej martwopłot.

Efektem ubocznym ocieplenia domu będzie możliwość wybrania nowego koloru elewacji – no i tu mamy zagwozdkę. To znaczy przez długi czas nie mieliśmy, bo wymyśliliśmy granatowy dom z czarnymi oknami:D

Na szczęście musimy odczekać te parę miesięcy i zdążył już nam się znudzić, hehe.

Teraz mamy pomysł na niebieski z drewnianymi oknami. Ale czy jasny? Ciemniejszy? Bardziej nasycony? I co wokół okien – na biało? czy ten sam kolor? Pojęcia nie mam na razie.

Na pewno wiemy, że nie chcemy beżu/musztardy/rozmemłanego żółtka – takie są najpopularniejsze kolory w naszej dzielnicy.

A co wy byście wybrały?

Tytuł 22

Mamy wakacje. Tak od dwóch miesięcy nie mamy wykladów, a gdzieś od dwóch tygodni wreszcie wszystkie egzaminy i eseje poprawione, oceny wystawione – mamy wolne tak naprawdę. Tak, wiem, szczęściarze z nas;)

Albo i nie szczęściarze, bo taki tryb pracy bardzo wpływa na wiele sfer. Czyli na przykład na ocenę zdolności kredytowej. Po tej zimie chcieliśmy zrobić ocieplenie, bo dom jest lodowaty (ściany są z betonu bez żadnego ocieplenia), chcemy również wymienić wszytkie okna, bo jak pewno sobie przypominacie są jednoszybowe. Najlepiej te dwie rzeczy robić jednocześnie, jeśli już je się robi, bo wtedy można wysunąć okna do przodu, tak, by położone ocieplenie jakby je otulało i tym sposobem zapobiega się tzw. cold bridge wokół okien, i tak też mieliśmy to zaplanowane. Mamy pieniądze na połowę roboty – czyli np. okna – i chcieliśmy pożyczyć na drugą część no i właśnie bank nam odmówił pożyczki. Bo im się nie sumuje moja pensja – co miesiąc dostaję inną kwotę, a w wakacje prawie nic.

Ups – właśnie dostałam smsa, że dostaliśmy! Tylko rozłożyli nam raty na dłużej – więcej będziemy musieli oddać, ale jakbyśmy spłacili w rok to procenty wyniosą tylko 350e. A mamy szansę oszczedzic więcej na ogrzewaniu. Przez 5 lat całkowity koszt pożyczki wyniósły 1880 – trochę dużo, nie?

No to wychodzi na to, że będziemy mieli cudne okna:)

Trochę się denerwuję tą pożyczką – tak mi wisi nad głową, jeśli wiecie o co mi chodzi. Na rozum sobie kalkuluję, że powinniśmy na tym zyskać – dom będzie cieplejszy i mniej wydamy na ogrzewanie, ale jakiego rzędu to są rzeczywiście oszczędności to trudno powiedzieć.

Stresuje mnie też ten cały remont – okna, drzwi i ocieplenie, trzeba zgrać trzy ekipy, jeszcze tak niefortunnie jedziemy na wakacje do Pl na przełomie lipca i sierpnia (rodzina umówiła się nad Polskim morzem, nie nasza decyzja), mój ulubiony budowlaniec wyjeżdża tuż po tym, jak my wrócimy, być może będzie miał trzy dni – czy starczy czasu na podmurówkę i wyjęcie okien? Czy wszystko uda się zgrać? Ale trzeba to zrobić, chyba wyjścia nie ma, raz i porządnie i będziemy mieli ciepło.

Choć nadal rozważam poczekanie przez rok i uskładanie – za tym rozwiązaniem jest M, który nie chce brać sobie długów na głowę.

A wy co byście zrobiły?

Mamy około 12 tys, potrzebujemy jeszcze 6, ale musimy wziac pożyczkę na 8, żeby mieć na wszelki wypadek więcej, a jak się robi remont takich wypadków jest dużo.

Koszt (dla zainteresowanych) – 7500 okna i drzwi do ogrodu – okna drewniane z potrójną szybą (podobno tylko 4% różnicy w cenie – u nas 300 e, więc daliśmy się namówić). Koszt plastikowych to 4000-5000, ale drewniane można malować:) i nie będziemy ich wymieniać do końca życia w Irl, taką mam nadzieję:) Okna ‚kontynentalne’, jak oni tu mówią, bo  uchylane i otwierane do środka (tutaj wszystkie otwierają się na zewnątrz), czyli taki polski standard. Okna z Litwy, nota bene, ale firma jest Irlandzka, zobaczymy. Nie widziałam tu Polskiej firmy okiennej, choć działa na przykład przedstawicielstwo Czeskiej, ale jest droższa. Nie chciałam sprowadzać okien z Pl, bo ważna jest instalacja na miejscu, jakby było coś nie tak, nie będę musiała jeździć do Polski by wymieniać.

Ocieplenie – 8700 + 4500 grant od rządu Irlandzkiego, cena obejmuje założenie ocieplenia, wentylacji i wymianę wszystkich rynien i rur kanalizacyjnych, które tutaj biegną na zewnątrz budynku. Byloby taniej o 400 z plastikowymi rurami i rynnami, ale chcemy aluminiowe i żeliwne (stalowe?) – czy ktoś coś wie na temat aluminiowych? Plastik podobno jest gorszy, a poza tym wygląda okropnie i jest nieekologiczny;) Ale muszę się wam przyznać, że pływam tu trochę w ciemności i opieram się o internetowe opinie. Obecnie mamy oryginalne żeliwne, cudne, ale siedemdziesięcioletnie i skorodowane zdeczko, właściwie u progu końca swojego życia, bo powinny być wymieniane tak co 65 lat. Więc i tak musielibyśmy zmieniać, a tak skorzystamy z okazji.

Rury do wglądu:

Chyba wybraliśmy już firmę do ocieplenia – duża, specjalizuje się tylko w tym, ma dobre opinie, wiele lat na rynku, bierze pod uwagę nasze prośby. 

 

Tytuł 23

Na boga! Hasła zapomninam do bloga!

A dziś dobra data na pojawienie się – referendum aborcyjne w Irlandii. Głosujemy czy wayrzucić tak zwaną ósmą poprawkę do konstytucji, która stawia życie poczęte na równi z życiem żywym, czyli zrównuje prawa matki i embriona. Głosujemy, bo M raniutko Adka do głosowania, bo przecież oboje mają obywatelstwo i mogą. Głosują oczywiście na TAK, bo jakże można decydować za kogoś w tak delikatnej sprawie? Jakże można narzucać komuś, że musi urodzić istotę poczętą?

 

Tytuł 24

Ballada o dwóch drzewkach. 

Były sobie dwa drzewka w ogrodzie. Jedno z przodu domu, drugie z tyłu. Oba miały liściory zielone, ale ogólnie nie wyglądały za bardzo wyjściowo. Całą zimę zastanawiałam się, co to za drzewka. A szczególnie to z przodu – takie całe łyse przez całą zimę. A drzewko z tyłu to już w ogóle. Takie całe zielone przez całą zimę, ale generalnie słabo. I po co ktoś takie drzwko zasadził, myślałam sobie. Na mojej najlepszej grządce! Tej skąpanej w zachodnim słońcu (the West is the best, jak mówią ogrodnicy Irlandzcy).

I tu nagle, dwa czy trzy tygodnie temu, stoję sobie z pierwszą kawką na dworze, w pełnym zachodnim słońcu na końcu ogrodu, wystawiam białego naleśnika twarzy na promienie słoneczka, a tu jakiś cudny, cudny zapach mnie dolatuje. To znaczy oprócz kawki i ogólnie zapachu świeżej ziemi. Wącham sobie wokoło i ta dam! Niepozorne drzewko zakwitło niepozornymi kwiatkami o niebiańskim zapachu. I już wiem jak się nazywa – Skimmia:) 

Ale drugie dalej pozostawało łyse. Takie długie pąki mu wyrosły i czekałam na liściory, myśląc sobie, że urwę liścia i będę wiedziała co to za cholera.  O takie właśnie:

Image result for magnolia buds

I oto dziś już wiem!

Czy ktoś zgadnie co to?

Tytuł 25

No dobrze, jest trochę lepiej. Troszkę słońca. Nie tak, żeby zaraz szaleństwo i upały, ale te chwile, kiedy wychodzę w piżamie (i grubym swetrze) z kawką do ogrodu, a krzaczor, który chciałam tydzień temu wyciąć zaczyna kwitąć i pachnie tak, tak, tak, że nie mam słów …

BTW, czy ktoś może wie, co to za krzaczor?

krzaczor

W sensie to drzewko na tle tego martwopłotu plastikowego (o czym później). Moje internetowe poszukiwania zakończyły się na afrykańskim drzewku z którego soku robi się truciznę na strzały do słoni;)

Jak ja mogłam tyle lat żyć bez ogrodu?? Jedynie mogę narzekać, że jest za mały, na to wszystko co chcę mieć. Kwiaty, krzaki, róże, RÓŻE, maliny, borówki, fasola, cukinię, małą szklarnię na pomidory i winogrona, sałatę. I trawnik. I kwiaty, kwiaty, kwiaty.

Wczoraj właśnie siałyśmy z Mo kwiatki na lato. Zobaczymy, co z nich będzie, ale miałyśmy dużo zabawy. Floksy, lobelie i jeszcze takie różne ze sklepu dwueurowego w pudełku z napisem ‚Summer Fragrant Flowers’, czyli pachnące. Dziś zamowiłam róże żeby zakryły płotek z przodu domu. Również dziś M wyrzucił zielone plastkikowe gó.., które udawało żywopłot po jednej stronie ogrodu. Na dość brzydkim drewnianym płotku powiesili jeszcze gorsze plastkikowe gówno, które się sypało i mnóstwo zielonych plastikowych listków znajdowałam w grządce. O takie coś, widać za Mo:

ogrod_male

Z daleka/na zdjęciu wygląda w miarę ok, stapia się z tłem, ale z bliska pękają oczy. 

Nigdy tego nie zrozumiem. Po Pacyfiku pływa kupa plastikego gówna wielkości Francji, a ktoś sobie w ogrodzie wiesza plastikowy żywopłot. Rany. Plastik darzę gorącą nienawiścią. Dlatego panele na podłodze nie wchodziły w grę, dlatego również będę miała okna drewniane, choćbym miała zbierać na nie dwa lata:) (na razie dostaliśmy dwie wyceny – 7000 i 8000 tys. za okna i drzwi od ogrodu, 9400 jeśli chcemy mieć alu-clad z trzema szybami). 

Tak samo nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy z ogródka robią sobie takie coś:

ogrod_beton

To jest właśnie ogród mniej więcej wielkości naszego, troszkę może mniejszy. Betonowa pustynia. Jak można coś takiego mieć i jeszcze za to ZAPŁACIĆ? Jak można codziennie z okna wypasionej kuchni (akurat widziałam, dom był na sprzedaż na naszej ulicy w tym samym czasie, co nasz) z kawką w ręku patrzeć się na coś takiego i nie mieć ochoty WALNĄĆ GŁOWĄ W TEN BETON I WYPIZGNĄĆ TO W KOSMOS? Moja wyobraźnia jest za mała. PS. Za ten dom ktoś dał 25 tys. euro więcej;) 

Tutaj proszę jeszcze jeden przykład:

ogrod_betNawet w najgorszym przypadku zgodziła bym się na takie NIC, myśląc – spoko, ZEN, minimalism, gdyby nie to, że ten trawnik wygląda na sztuczny. SZTUCZNY??? WHY??

Ja bym zębami pazurami dokopała się do ziemi. I posiała choćby trawnik, jak już naprawdę nic by mi się nie chciało. W najbardziej leniwym przypadku mlecze zasiewają się same:)

 

Tytuł 26

Pada. Pada pada pada, kapie, leje, mży, dżdży, siąpi, kropi. Ja wiem, że mieszkamy w Irlandii, ale kurcze blade ile można wytrzymać? I zimno. Zimno zimno zimno, cały czas poniżej 10 stopni, co oznacza, że musimy grzać. 

Aby się trochę zagrzać, kupiłam bilety do Polski na początek maja. Jedziemy tylko z Mo, poucieszać trochę babcię i dziadka. 

Myślę o zrobieniu prawa jazdy. To jest takie nasze marzenie od lat, ale z tych mniejszych – a że marzenia się spełniają, to trzeba zacząć działać. Żadne z nas nie umie jeździć, na co dzień nie za bardzo nam to przeszkadza, rowery górą! ale chcielibyśmy sobie kiedyś pojeździć po tej naszej Irlandii. A bez samochodu trudno i drogo. Zaczynam od lekcji jazdy i daję sobie dwa – trzy lata na zrobienie prawka. Tutaj przeważnie zdaje się najpierw test teoretyczny, po którym można już jeździć jako ‚learner’, ale trzeba mieć kierowcę towarzyszącego i samochód. A my ani tego ani tego – samochód teoretycznie moglibyśmy sobie kupić, ale koszt ubezpieczenia dla kogoś bez pełnego prawa jazdy jest niemożliwy – wyszłoby koło 2500 tys na rok, więc wolę za te pieniądze doskonalić jazdę z instruktorem.

Tytuł 27

Święta. Umyłam tylko okna tym razem, ze wszystkim innym dałam sobie spokój. I tak na bieżąco sprzątamy, przesuwamy, wiercimy, przestawiamy, układamy, porządkujemy, sortujemy, wyrzucamy.

Święta jak zwykle dają trochę oddechu, tak nie za dużo, tak na dwa wieczory serialu obejrzanego bez wyrzutów sumienia, że trzeba sprawdzać eseje. Świętujemy wiosnę, która jakoś opornie w tym roku do nas przychodzi – od tygodnia temperatury koło 7 stopni w dzień i 3 w nocy, czyli zimno zimno zimno. Ale nadzieja jest, Irlandzkie dzieciaki się nie przejmują i biegają w podkoszulkach i legginsach po dworze. Bo wiosna przecież!

Planuję ogród. Na razie z przodu domu, przy płocie, koniecznie róże – ale pnące, poprowadzone poziomo, czy krzaki?

Tutaj widać kawałek tego płotku (i nasze dzieci, przy okazji, jak idą do sklepu;):

 

ad_mo_male

Widać, że trawnik też średnio zadbany, w planach kupno kosiarki, ale na sadzenie innych rzeczy niż róże się nie zdecydowałam, na razie oglądam, co rośnie u sąsiadów, którzy też mają podobny północny aspekt. 

Mo szuka koleżanek. Są tu takie dwie dziewczynki, dużo starsze, bo siedmioletnie, Mo za nimi biega cała ucieszona, a one trochę się z nią bawią, trochę jej uciekają, trochę się z niej śmieją. Ona jeczcze tego nie rozumie, tych sytuacji społecznych, i śmieje się razem z nimi:) Codziennie pyta się, czy ‘koleżanki są’ a jak są, oj to nie ma zmiłuj – musimy iść. Wczoraj razem z koleżankami odkryła sekret pana Bim-boma, jak go nazywamy, czyli samochodu z lodami, który jeździ po całej dzielnicy głośnym sygnałem oznajmiając lody. Od kiedy się tu przeprowadziliśmy pan Bim-bom (albo pani Bim-bom czasami) był ważnym elementem życia, kiedy usłyszała ‚tu-tu-tu-tu-tu-bim-bom’, trzeba było biec do frontowego okna, żeby go zobaczyć. Ale sens istnienia pana Bim-boma było dla Morinki tajemnicą. Aż do teraz. Właśnie próbowałyśmy się zaprzyjaźnić z dziewczynkami na ulicy, kiedy przyjechał, dziewczynki zamówiły dwa ‘lody do picia’, kubki wypełnione pokruszonym lodem i syropem o smaku truskawkowym, po czym okazało się, że mają tylko 20 centów. Cóż było robić, dołożyłam się im do napoju, żeby spojrzały łaskawszym okiem na nową młodszą koleżankę i pozwoliły jej brać udział w bieganiu, skakaniu, machaniu rękami, robieniu min i wygłupianiu się. Mo oczywiście też dostała napój i tak ukręciłam sobie bacik na własny grzbiet, jak sobie zaraz pomyślałam. 

 

Tytuł 28

Wiosna przyszła i poszła, tak jak i zapewne w Polsce, ale te parę cudnych, słonecznych dni pokazały na co warto czekać. Słońce już zupełnie zagląda do naszego ogródka, tak jak w zimnie jest za nisko i ogród jest cały w cieniu sąsiednich domów, tak od początku lutego mamy je w ogrodzie od tyłu. Kuchnia jest cała zalana światłem prawie od samego rana aż do popołudnia – to był dobry wybór, z tym południowym ogrodem. Jestem z siebie dumna, że się tak uparłam i nie dałam się skusić cenom północnych ogrodów. Słońce stopniowo również pokazuje się od frontu, około 18 godziny dochodzi nam do okien, a te dwie-trzy godzinki popołudniowego światła dają nadzieję moim różom od frontu – nie będę zmuszona do sadzenia bluszczy i paproci li i jedynie. Kocham ogród, mogę jedynie narzekać, że jest za mały, bo tak jak dom mogę mieć malutki, tak ogród powinien być wystarczająco duży, żeby zmieścić tam kwiaty, pnącza, stolik na popołudniową kawkę i zagony ziemniaków. Chcę robić naturalny kompost, mieć trochę warzyw i ziół, maliny, jagody, porzeczki, sadu niestety nie dam rady posadzić. Na razie sadzę róże i małe kwiatuszki letnie, na wielkanoc mamy zaplanowane sianie kwiatków z Morinką.

Przyzwyczailiśmy się chyba do chłodniejszego domu, wiem, że jest wiosna, ale nawet koło 3-4 stopni na zewnątrze nie odczuwam już tak zimna. Ale oszczędzamy na wymianę okien, jak zwykle uparłam się na li i jedynie na drewniane. Ciemno-granatowe albo czarne, ale drewniane:) Przy okazji zrobimy ocieplenie zewnętrzne, jak nam dadzą pożyczkę, na razie sprawdzam różne opcje i możliwości. Ciężko jest tak bez żadnych kontaktów, ocieplenie to koszt 10 tys euro i można je bardzo spartaczyć, szukam zatem kogoś, kto może nam tego doglądać za niewielką opłatą.

Na brzozie zamieszkały sroki – tato, mama i chyba jakieś młode, jeszcze nie za bardzo widać co tam się dzieje w gnieździe. 

Dodatkowe kilometry na rowerze do pracy robią swoje – schudłam trzy kilo. 

Morinka śmiga na hulajnodze, spacer do sklepu czy do parku stał się przyjemnością, bo wcześniej bywało, że już bardzo zmęczona nie chciała jechać w wózku i bardzo marudziła, a chodzenie za rączkę trwało wieki. 

Rok akademicki się kończy i będę miała czas na zdjęcia dla was. Wreszcie. 

Tytuł 29

Czarnego potwora już nie ma, oddałam stół IKEI, okazało się to bardzo proste, po prostu zadzwoniłam i zapytałam, czy zabiorą stół, bo nam nie pasuje i zabrali. Puściliśmy jeszcze cztery krzesła przy okazji. Były w odcieniu walącego po oczach błękitu, czego nie widziałam w sklepie. A najlepsze jest, że najpierw wysłałam maila, ale mi nie odpowiedzieli, więc zadzwoniłam i zgodzili się zabrać za darmo. Po czym dwa dni później przysłali mi maila, że nie mogą zabrać. Cały szkopuł był w tym, że rozmawiałam z Ikeą z UK a mailowałam z Ikeą Irlandzką, skutkiem czego stół zabrali bez problemu.  Niezły burdel mają tam siostry w IKEA. Ale pieniądze oddali.

Zamiast czarnego monstrum

stol_male

mam teraz drewnianego Duńczyka – w odcieniu pomarańczy, lekki, rozkładany, jakby z lat 60tych, wypatrzony w Oxfamie za 50 euro. Dalej mi trochę nie pasuje, jest troszkę za mały, no i ten pomarańcz, ale jest lepiej (zdjęcia będą).

Stół głównie mi się gryzł z tą sofą:

sofa_m

Którą będziemy jeszcze spłacać dwa lata więc wymienić nie mogę. Cały pokój rozpadał się na dwie części – ciężką, czarną, z ostrymi kontrastami koło kominka i lekką, pastelową, o obłych kształtach koło sofy. Zamierzam jeszcze dokupić fotel i dywan, bo dywanik z kurą też nie pasuje, choć bardzo go lubię. Ale na razie wstrzymałam wszystkie zakupy – oszczędzamy na okna i być może też ocieplenie zewnętrzne.

Bo miała być już wiosna, a parę dni później było tak:

przed_domem_2

Bałwan:

balwan_mA z tyłu domu:

ogrod_w_sniegu_male

Dopiero co posadziłam kwiatki! W parę dni nabiliśmy gazu na 150 euro, a potem licznik stanął. Maja go wymieniać już od dwóch miesięcy, na początku roku przyszedł pan inżynier, popatrzył, postukał i stwierdził, że to taki stary licznik, że nie ma narzędzi i poszedł sobie.

 

Tytuł 30

Wiecie, jak to jest, kiedy kładziecie się spać z myślą, żeby tylko się prędzej obudzić, bo nie możecie się doczekać? Wiecie, jak to jest, kiedy spróbujecie jakiejś rzeczy po raz pierwszy i chcielibyście się tylko w to bawić i bawić? Pamiętam takie uczucie z głębokiego dzieciństwa, uczucie niecierpliwości, gorączki, takiego podekscytowania, że człowiek nie może spać, bo już chciałby wstać.

To ja tak mam teraz z ogrodem.

MAM OGROD.

IDZIE WIOSNA. 

Juz nie mogę się doczekać. Kupuję na ebayu nożyce do cięcia róż, wyszukuję na necie w miarę tanie altanki. I pnące róże, które lubią cień. Jak wam się podoba Iceberg?

Provence, Dominique Lafourcade. Rose  pergola with rosa 'iceberg'

To południowa Francja,  u mnie trudno się spodziewać takich efektów, ale podobno te róże nie są zbyt wymagające.

A ta też podobno lubi cień:

Eden Climber Rose

Cudna, prawda? To Eden Climber Meiviolin, jakbyście chcieli taką.

A clematisy? Lubicie clematisy? Od ulicy mam taki okropny, niski, metalowy płotek, chcę tam puścić clematisy (jak sie po polsku nazywaja?).

O tak:

Znalezione obrazy dla zapytania clematis on a fence

Albo tak:

Znalezione obrazy dla zapytania clematis on a fence

A moze zamiast róży tak?

Clematis I think

Clematisy bardzo ładnie rosną w Irlandii, muszę tylko posadzić dobry gatunek, który mi wytrzyma od pónocnej strony. Ale dzis odkrylam, ze jest tam troche slonca w lecie.

Poza tym mamy dużo różnych roślinek, które dopiero znajduje i jeszcze nie wiem, jak się nazywają. 

Obłożyłam się ksiegami o Garden Design i się zachwycam:D Oglądam ogród rano, w południe i wieczorem i patrzę, co w cieniu, co w słońcu. Bo słońce zaczęło zaglądać do naszego ogrodu prawie równo na urodziny Mi, drugiego lutego, wcześniej tylko przez okna do kuchni i dużego pokoju, ale grunt był caly w cieniu.

A filmiki na jutubie są nieocenione.

Jakie jeszcze rośliny lubicie?