Wyglada na to, ze jednak jestem Super Mario. Jak tylko zaczynam troche lepiej sobie radzic, plansza sie zmienia i poziom trudnosci rosnie, a ja musze biec dalej. Mo dalej chora, Adek zlamal reke. Z pozytywow: niegroznie, sciagna mu gips za miesiac. Nie byl to wypadek rowerowy. A najwazniejsze: zyje. Z minusow: wiadomo.
Biedny Adek zlamanie go calkiem lamalo, wieszczy juz zawalenie studiow (‚nie zdazalem na dziesiata na wyklady ze zdrowa reka, teraz nie mam szans’), nie dostanie dobrej pracy w konsekwencji i ogolna katastrofe. Godzine rano ubiera reke w temblak, nie zdaza na autobus, nie moze robic notatek, ani zadan domowych. Swiat zbliza sie ku zagladzie.