Tytuł 9

Długo nic nie było o Adziarzu, to prawda. Człowiek jest tak zaabsorbowany maluchem, że tego starszego spycha na obrzeża rodzicielskiej uwagi.

Adziarz, wrażliwiec, teoretyk, mądrala jest na trzecim roku matmy i cieszę się, że odkrył, że naprawdę to kocha:) To znaczy są oczywiście przedmioty, które nudzą go niemożebnie (statystyka, nauczanie matematyki), w zeszłym roku nie był na ani jednym wykładzie z paru przedmiotów, mówił, że z nudów oczy się same zamykały, ale nie interweniowałam, bo wszystkie egzaminy zdał i to bardzo dobrze (tutaj się zdaje na procenty, ze wszystkich przedmiotów miał średnią 75%, co jest odpowiednikiem 4+ bądź 5-). Jestem z niego bardzo dumna, oczywiście, ale też się tak po ludzku cieszę, że nie będzie musiał się zmagać z problemami humanistów – bo nas to humanistyczne wykształcenie i 20% bezrobocia jak wchodziliśmy na rynek pracy przeczołgało potwornie (czy wiecie, że pokolenie, które wchodzi na rynek pracy w czasie kryzysu do końca czasu zatrudnienia zarabia mniej, niż ludzie z pokolenia boomu o porównywalnych zawodach?).

Ale Adek jest ogromnym wrażliwcem. Po porażce szkoły średniej, gdzie w drugiej klasie był męczony (aż się wywinął i strzelił w twarz swojego dręczyciela) bardzo liczył na studia – że wreszcie odnajdzie ‚swoich ludzi’. I trochę tak się stało, poznał ludzi, z którymi dobrze się dogaduje, tylko, że oczekiwał chyba czegoś więcej, a nie jest to taka paczka na dobre i na złe. Lubią się, spotykają, ale za rzadko dla Adka, miał tygodnie, kiedy siedział w domu i – jak mówi – był samotny. Nie jest to paczka jak z amerykańskich filmów, gdzie codziennie przesiadują u siebie i tak dalej, i Adek ma chyba takie poczucie, że go to ominęło w życiu. Ma również takie depesyjne momenty, taki zupełny brak poczucia własnej wartości, takie nieprzekonanie, że ktoś go może lubić dla niego samego. Ale chyba najbardziej chodzi tu o płeć przeciwną, jak przypuszczam. Mam tylko nadzieję, że to się zmieni, choć oczywiście Adziarz mówi, że skąd wiem, że będzie miał rodzinę, bo tak mu ciągle powtarzam i skąd jestem tego pewna. Może przez całe życie będzie samotny.

Adek się jeszcze tak nakręca straszliwie – okazało się, że będziemy musieli płacić za studia połowę czesnego (1500e), bo przekroczyliśmy próg o 40 euro kiedy Adka szef zapłacił mu w tym roku, a nie w poprzednim, jak powinien. Adek tego nie dopilnował, z różnych przyczyn i teraz nic się nie da zrobić. No cóż, wiadomo, że szkoda, nikt nie lubi tracić kasy, ale Adek tak się nakręcił, że przez trzy dni nie mógł spać. Martwił się bardzo, że dużo pieniędzy, że nie dopilnował i tak dalej, nakręcał się i nakręcał. (No, trochę mu w tym pomogliśmy, bo stwierdziliśmy, że będzie to płacił ze swojego stypendium – a ma 2500 na rok). Powtarzałam mu, że nie można tak do życia podchodzić, że różnie bywa, że znaczy to, że dużo zarobiliśmy w tym roku i trzeba się cieszyć. Że to nie jest tak dużo, że różne rzeczy się zdarzają, najważniejsze, że jest zdrowy, że przecież będziemy mieli co jeść i z domu nikt nas nie wygoni. Ale nie mógł tego przeboleć. A dziś dostałam więcej godzin, zupełnie niespodziewnie, i okazało się, że zarobię dużo więcej, ale będzie nam potrzebna Adka pomoc, więc mu dorzucę tysiąc;)

Ale jest zdecydowanie lepiej, łatwiej się z nim dogadać i przeważnie nie wygląda na smutnego. Co mu jednak w głowie siedzi, to nie wiadomo, jak wiadomo, trzeba być czujnym i obserwować swoje dziecko, choć dorosłe. W zeszłym roku wydarzyła się tutaj tragedia – małżeństwo z Filipin, imigranci, tak jak i my, z synem i młodszą córeczką kupili dom tutaj trochę przed nami, parę ulic dalej. Jakieś pół roku po tym znaleźli syna powieszonego w swojej sypialni. Dzieciak trochę starszy od Adka. Myślałam o tej rodzinie, nic oczywiście o niej nie wiem, ale prawie że widziałam, jak budują tutaj w Irlandii nowe życie, po latach się cieszą domem, zadowoleni, że wieczna niepewność wynajmu się wreszcie skończyła i jak nagle to wszystko się obraca w popioły. Nigdy nie wiesz, co siedzi w głowie takiego młodego człowieka, to jest straszny czas, to wejście w dorosłość, a dodatkowo dzieci imigrantów są w grupie podwyższonego ryzyka – we własnym kraju jest trudno w grupie rówieśniczej, a co dopiero w obcym kraju, z nie tym akcentem, nie tą kulturą itd. Oczywiście zupełnie inaczej jest, jak się jest z Danii czy Stanów Zjednoczonych, przynajmiej tej łatki biedaka się nie ma, ale z krajów biedniejszych nie jest tak prosto.

A zatem patrzę na Adkowego. Jestem czujna.