Wróciła. Zadowolona jak sto pięćdziesiąt. Gasiła pożar z chłopcem. Zrywała małe koraliki z krzaczków. Przyklejała listki na kartkę. Jadła makaron na lunch.
Jest dobrze.
Wróciła. Zadowolona jak sto pięćdziesiąt. Gasiła pożar z chłopcem. Zrywała małe koraliki z krzaczków. Przyklejała listki na kartkę. Jadła makaron na lunch.
Jest dobrze.
Dziś pierwszy raz płakała:( Odkryła, że przedszkole to system, że to nie ciocia Dana ani ciocia Ola.
– Mamo, nie chcę iść do przedszkola, tam jest nudno! A jedna dziewczynka wyrzuciła mi serek. – Dlaczego? – Bo jej pani kazała. – A dlaczego? – Nie wiem. Wyciągniła mi z plecaczka i wyrzuciła do kosza. A przecież nie można serka wyrzucać do kosza, tylko trzeba dać mamie, prawda?
Nie chciała wejść, rozpłakała się za bramą. Pani ją przytuliła, uspokoiło mnie to, choć oczywiście nie wiem, co tam się w środku dzieje. Mogę mieć tylko nadzieję, że nic podobnego, jak w przedszkolach sfilmowanych ukrytą kamerą parę lat temu – gdzie dzieci były przywiązywane do fotelików na dwie godziny, a panie zajmowały się swoimi telefonami:( Nie mogłam tego spokojnie oglądać.
https://rutube.ru/video/c690b952aaffcc99afc70a4f75f64d85/