Tytuł 14

Nowe okna są i ciągle się zachwycam jak bardzo są funkcjonalne. Zrozumieć tę radość może tylko ten, kto kiedykolwiek miał do czynienia z oknami w Irlandii, bowiem jedynie tutaj widziałam taki wynalazek, jaki mieliśmy my: pojedyncza wielka szyba i tylko mały lufcik, który się otwiera. Ani to przewietrzyć, ani ogrzać. Tutaj macie jeszcze stare (telefon mi się zbiesił i nie da się ściągnąć zdjęć na kompa):

 

  dom_m

Kupiliśmy okna litewskie, czyli kontynentalne – otwierają się do środka i na całą długość, możliwe są trzy ustawienia (mikrowentylacja, uchylony lufcik i całe skrzydło), czyli coś, co jest w Polsce standardem, tutaj jest prawdziwym cudem:D Potrójne szyby, wygoda, mogę szybko przewietrzyć, a potem trzymać ciepło.

Jak powszechnie wiadomo w Irlandii problemem w domu jest wilgoć – grzyb w łazience, na ścianie czy wokół okien rozpala dyskusję na tysiące postów na forach Polonii. W Irlandii dużo pada, ale zdziwiło mnie to, że wilgotność powietrza jest ogólnie porównywalna z Polską, czyli ten grzyb to nie przez naturalną wilgoć. Problemem się okazuje połączenie w miarę ciepłego klimatu i centralnego ogrzewania – zimy są dość ciepłe i nie trzeba dużo grzać, przez co technologia ogrzewania w Irl jest dość zacofana – większość domów używa olejów opałowych albo gazu, w blokach popularne jest ogrzewanie elektryczne. Z powodu braku nowoczesnych rozwiązań budowlanych i grzewczych koszty są na tyle wysokie, że ludzie oszczędzają jak mogą, najczęściej po prostu grzejąc mało i wietrząc mało, co jest oczywistym przepisem na grzyby i pleśnie. Wymagane przez prawo budowlane wywietrzniki są najczęściej zatykane starymi szmatami, i nic dziwnego, bo przez nie po prostu wieje – wychodzą one na zewnątrz, nie do komina wentylacyjnego, jak w cywilizowanych krajach:D Tutaj nie ma kominów wentylacyjnych, przez długi czas rolę tę spełniały po prostu przewody kominowe, bo kiedy człowiek napalił w kominku ogień zasysał powietrz z pokoju i wypuszczał do góry, w ten sposób pełniąc rolę super wentylatora. Ale od kiedy większość domów przerzuciła się na ogrzewanie centralne (mimo, że nie centralne w polskim rozumieniu, bo po prostu gazowe boilery instalowane w każdym domu albo kaloryfery elektryczne w blokach) ta naturalna cyrkulacja powietrza została zlikwidowana, więc powietrze w pomieszczeniach stoi, a domy są ledwie ledwie dogrzane, więc ludzie zatykają każdą dziurę i szparę, żeby ciepło ‚nie uciekało’, nie ma krążenia powietrza, co powoduje pleśń i grzyby i tak dalej w kółko.

Related image

Pewna moja fajna znajoma wstawiła nowe okna, usunęła kaloryfer ze ściany północnej, bo ogrzewanie jest drogie, pokój mały a okna szczelne, stwierdziła, że wystarczy kaloryfer w części głównej, ścianę ową zasłoniła sofą i po odsunięciu sofy – zgadnijcie co znalazła na ścianie?

Wiele starych domów ma tzw. ocieplenie wewnętrzne, czyli ściankę z regipsu od wewnątrz, która jest dodatkowo ocieplona wełną mineralną i w związku z tym cieplejsza niż ściana domu, co z kolei powoduje, że woda skrapla się na ścianie domu za ścianką i w tej szparze wesoło rosną sobie niesamowite okazy grzybów, jak ten na zdjęciu poniżej, gdzie wyraźnie widać ramę na której była przyczepiona ścianka z regipsu:)

Related image

Okna są zatem cudne, ale nadal nie wiemy, kiedy będziemy mieli ocieplenie, bo już od dwóch miesięcy czekamy, aż szanowna elektrownia założy nam ochronę na kable, a bez tego panowie nie mogą zaczynać instalacji. Zapłaciłam za tę usługę 400 e dwa miesiące temu i nadal czekamy, państwowa firma, więc sobie możemy poczekać, a tu jesień idzie, deszcze się zaczynają, moje okna są niezabezpieczone i wysunięte do przodu (zgodnie ze sztuką zakładania ocieplenia) i jeszcze miesiąc i trzy ulewy a zaczną mi gnić:( Mogę sobie oczywiście dzwonić na infolinię i się wściekać i to by było na tyle, grzeczna pani po treningu jak rozmawiać z trudnymi klientami spokojnie mi wyjaśnia, że zostawi informację dla elektryków i oddzwonią w ciągu dwóch dni. Tak jak oddzwaniaja od dwóch tygodni.