Wpis o kolorze elewacji wzbudził emocje, jakich się nie spodziewałam:D
No co wy, NIEBIESKI brzydki?
A dom Friedy Kahlo?

Albo pierwszy lepszy inny niebieski w Meksyku:

W złym tonie to jak ci się wyrwie ‚kurwa’ u cioci na imieninach, ale niebieski dom? No co wy!
Ten zdaje się był na okładce Vogue’a:

I to taki oczojebitny!
My będziemy mieli podobne okna drewniane:

A taki jaśniejszy i bardziej europejski?

Nawet kamienica:

Amsterdam:

I bardziej Skandynawski:

Ale przyznam się, że najbardziej to ten (poznajecie?)

Uważam, że wszystkie domy powinny być malowane na oczojebitne kolory, przyznam się wam szczerze:) zaraz byłoby weselej.
Na boga! My mieszkamy w ex-council house, czyli w byłym domku socjalnym, a nie w dworku polskim.
Przyznam się, że najpierw myśleliśmy o czymś takim:

Więc i tak już trochę odpuściliśmy:)
A w maju we Wrocławiu widziałam fioletowy dom i był po prostu BOSKI! Nic wielkiego, post-Gierkowska kostka i cały jego urok w tym kolorze:)
I jak – przekonałam was?