Tytuł 22

Mamy wakacje. Tak od dwóch miesięcy nie mamy wykladów, a gdzieś od dwóch tygodni wreszcie wszystkie egzaminy i eseje poprawione, oceny wystawione – mamy wolne tak naprawdę. Tak, wiem, szczęściarze z nas;)

Albo i nie szczęściarze, bo taki tryb pracy bardzo wpływa na wiele sfer. Czyli na przykład na ocenę zdolności kredytowej. Po tej zimie chcieliśmy zrobić ocieplenie, bo dom jest lodowaty (ściany są z betonu bez żadnego ocieplenia), chcemy również wymienić wszytkie okna, bo jak pewno sobie przypominacie są jednoszybowe. Najlepiej te dwie rzeczy robić jednocześnie, jeśli już je się robi, bo wtedy można wysunąć okna do przodu, tak, by położone ocieplenie jakby je otulało i tym sposobem zapobiega się tzw. cold bridge wokół okien, i tak też mieliśmy to zaplanowane. Mamy pieniądze na połowę roboty – czyli np. okna – i chcieliśmy pożyczyć na drugą część no i właśnie bank nam odmówił pożyczki. Bo im się nie sumuje moja pensja – co miesiąc dostaję inną kwotę, a w wakacje prawie nic.

Ups – właśnie dostałam smsa, że dostaliśmy! Tylko rozłożyli nam raty na dłużej – więcej będziemy musieli oddać, ale jakbyśmy spłacili w rok to procenty wyniosą tylko 350e. A mamy szansę oszczedzic więcej na ogrzewaniu. Przez 5 lat całkowity koszt pożyczki wyniósły 1880 – trochę dużo, nie?

No to wychodzi na to, że będziemy mieli cudne okna:)

Trochę się denerwuję tą pożyczką – tak mi wisi nad głową, jeśli wiecie o co mi chodzi. Na rozum sobie kalkuluję, że powinniśmy na tym zyskać – dom będzie cieplejszy i mniej wydamy na ogrzewanie, ale jakiego rzędu to są rzeczywiście oszczędności to trudno powiedzieć.

Stresuje mnie też ten cały remont – okna, drzwi i ocieplenie, trzeba zgrać trzy ekipy, jeszcze tak niefortunnie jedziemy na wakacje do Pl na przełomie lipca i sierpnia (rodzina umówiła się nad Polskim morzem, nie nasza decyzja), mój ulubiony budowlaniec wyjeżdża tuż po tym, jak my wrócimy, być może będzie miał trzy dni – czy starczy czasu na podmurówkę i wyjęcie okien? Czy wszystko uda się zgrać? Ale trzeba to zrobić, chyba wyjścia nie ma, raz i porządnie i będziemy mieli ciepło.

Choć nadal rozważam poczekanie przez rok i uskładanie – za tym rozwiązaniem jest M, który nie chce brać sobie długów na głowę.

A wy co byście zrobiły?

Mamy około 12 tys, potrzebujemy jeszcze 6, ale musimy wziac pożyczkę na 8, żeby mieć na wszelki wypadek więcej, a jak się robi remont takich wypadków jest dużo.

Koszt (dla zainteresowanych) – 7500 okna i drzwi do ogrodu – okna drewniane z potrójną szybą (podobno tylko 4% różnicy w cenie – u nas 300 e, więc daliśmy się namówić). Koszt plastikowych to 4000-5000, ale drewniane można malować:) i nie będziemy ich wymieniać do końca życia w Irl, taką mam nadzieję:) Okna ‚kontynentalne’, jak oni tu mówią, bo  uchylane i otwierane do środka (tutaj wszystkie otwierają się na zewnątrz), czyli taki polski standard. Okna z Litwy, nota bene, ale firma jest Irlandzka, zobaczymy. Nie widziałam tu Polskiej firmy okiennej, choć działa na przykład przedstawicielstwo Czeskiej, ale jest droższa. Nie chciałam sprowadzać okien z Pl, bo ważna jest instalacja na miejscu, jakby było coś nie tak, nie będę musiała jeździć do Polski by wymieniać.

Ocieplenie – 8700 + 4500 grant od rządu Irlandzkiego, cena obejmuje założenie ocieplenia, wentylacji i wymianę wszystkich rynien i rur kanalizacyjnych, które tutaj biegną na zewnątrz budynku. Byloby taniej o 400 z plastikowymi rurami i rynnami, ale chcemy aluminiowe i żeliwne (stalowe?) – czy ktoś coś wie na temat aluminiowych? Plastik podobno jest gorszy, a poza tym wygląda okropnie i jest nieekologiczny;) Ale muszę się wam przyznać, że pływam tu trochę w ciemności i opieram się o internetowe opinie. Obecnie mamy oryginalne żeliwne, cudne, ale siedemdziesięcioletnie i skorodowane zdeczko, właściwie u progu końca swojego życia, bo powinny być wymieniane tak co 65 lat. Więc i tak musielibyśmy zmieniać, a tak skorzystamy z okazji.

Rury do wglądu:

Chyba wybraliśmy już firmę do ocieplenia – duża, specjalizuje się tylko w tym, ma dobre opinie, wiele lat na rynku, bierze pod uwagę nasze prośby.