Tytuł 29

Czarnego potwora już nie ma, oddałam stół IKEI, okazało się to bardzo proste, po prostu zadzwoniłam i zapytałam, czy zabiorą stół, bo nam nie pasuje i zabrali. Puściliśmy jeszcze cztery krzesła przy okazji. Były w odcieniu walącego po oczach błękitu, czego nie widziałam w sklepie. A najlepsze jest, że najpierw wysłałam maila, ale mi nie odpowiedzieli, więc zadzwoniłam i zgodzili się zabrać za darmo. Po czym dwa dni później przysłali mi maila, że nie mogą zabrać. Cały szkopuł był w tym, że rozmawiałam z Ikeą z UK a mailowałam z Ikeą Irlandzką, skutkiem czego stół zabrali bez problemu.  Niezły burdel mają tam siostry w IKEA. Ale pieniądze oddali.

Zamiast czarnego monstrum

stol_male

mam teraz drewnianego Duńczyka – w odcieniu pomarańczy, lekki, rozkładany, jakby z lat 60tych, wypatrzony w Oxfamie za 50 euro. Dalej mi trochę nie pasuje, jest troszkę za mały, no i ten pomarańcz, ale jest lepiej (zdjęcia będą).

Stół głównie mi się gryzł z tą sofą:

sofa_m

Którą będziemy jeszcze spłacać dwa lata więc wymienić nie mogę. Cały pokój rozpadał się na dwie części – ciężką, czarną, z ostrymi kontrastami koło kominka i lekką, pastelową, o obłych kształtach koło sofy. Zamierzam jeszcze dokupić fotel i dywan, bo dywanik z kurą też nie pasuje, choć bardzo go lubię. Ale na razie wstrzymałam wszystkie zakupy – oszczędzamy na okna i być może też ocieplenie zewnętrzne.

Bo miała być już wiosna, a parę dni później było tak:

przed_domem_2

Bałwan:

balwan_mA z tyłu domu:

ogrod_w_sniegu_male

Dopiero co posadziłam kwiatki! W parę dni nabiliśmy gazu na 150 euro, a potem licznik stanął. Maja go wymieniać już od dwóch miesięcy, na początku roku przyszedł pan inżynier, popatrzył, postukał i stwierdził, że to taki stary licznik, że nie ma narzędzi i poszedł sobie.

 

Dodaj komentarz