Sytuacja jest rozwojowa, rzekłabym. Nasi cudni chłopcy z Litwy prawdopodobnie przecięli nam kabel elektryczny doprowadzający prąd do kuchni, jak robili sufity, tak nam to zinterpretował pan elektryk. Dowiedzieliśmy się tego za 102 euro, przywrócenie prądu w kuchni będzie nas kosztowało dalsze … uwaga uwaga … 3000 euro. Albo 4000. Tak nam powiedział.
Kurtyna, oklaski.
Przyszedł również pan od licznika i powiedział, że święta przyszły wcześniej dla nas – mamy zepsuty licznik i nie nabija zużycia. Nie mógł tego naprawić na miejscu, kazałam mu wyjść i wrócić wiosną;D
Ale po jakimś czasie przyglądania się licznikowi odkryliśmy, że wprawdzie końcówka się nie przekręca (ostatnie trzy cyfry się nie zmieniają), ale za to pierwsze dwie się zmieniają. O-O
Poza tym wczoraj zrobiłam na rowerze 14 km – do pracy, na inne zajęcia i z powrotem.
A dzis tylko 11, do pracy i z powrotem. Luzik. Będę zdrowa i zgrabna do końca życia:)