Praca w nowym domu posuwa się do przodu, co prawda nie naszymi rękami i kosztuje nas to trochę, ale na razie nie mamy żadnej innej możliwości i bardzo się cieszymy, że w ogóle mamy jakąś. W miniony weekend pan od podłóg skończył górę i muszę, po prostu muszę wam pokazać efekty!
Podloga w naszej sypialni po zdjęciu wykładziny:

I u Adziarza:
W trakcie naprawy:
(czy widzicie cudny modernistyczny kominek? trzeba by trochę odnowić, ale …)
I po naprawie, cyklinowaniu i lakierowaniu:

A to pokój Adka:

I tak pierwsza duża robota za nami, a raczej za panami z Rumunii i bardzo miłym fachowcem panem Alexem, który przy okazji ZABRONIŁ nam wymieniać wewnętrznych drzwi i listew przypodłogowych, które okazały się świetnie zachowanymi prawie antykami – bo mają prawie 80 lat.