Pochwalę się moim dziełem:

Zrobiłam taki sweterek Mo, prawda, że jej ślicznie?
Chodzi już tak śmiesznie, brzuszek do przodu, na rozstawionych nóżkach i z rękami na boki, dalej jej ulubionym słowem jest kulka, którą wymawia kul-KAA, z akcentem na a, i wczoraj, kiedy Mi ją wziął na mecz piłki nożnej naszej lokalnej drużyny, po pierwszym kopnięciu rozległo się właśnie głośne kul-KA!
Mówi też buci, dzie? (gdzie) taK! dsjeci (dzieci), mama, tata Adek, tsitsia (ciocia), ba-KA (babcia), robi łuf łuf jak piesek po angielsku, meeee, muuu, miauu, a najbardziej nas rozczula pipipiiipi jak kurczaczek. Robi też kookoko, jak kurka, którą słyszy wszędzie, wystarczy jak ktoś z nas powie ‚akurat’, ‚kurtka’ czy ‚Mo, to jest skórka od banana’, by spod stołu rozległo się donośne kookokoko. W ogóle gaduli do nas niemożebnie, budując własne zdania w stylu „Abi tibi balabika ba ni ma ni” pokazując paluszkiem i wyraźnie artykułując każdy wyraz.
A dziś obudziła mnie mówiąc ‚miau’ i ‚buci’. Kto wie, co chciała przez to powiedzieć?;)