Grypa czterdziestopniowa M wywaliła nas znowu na orbitę, znowu czasu nie ma, pilna praca do skończenia, problemy techniczne na uni, praca praca praca, zmęczona jestem.
Wpadam zatem tylko wrzucić Morinka. Ma dziewięć miesięcy.






I jeszcze szaro szaro szaro, dlaczego tutaj jest tak szaro, w tej okolicy, w której mieszkamy, kiedyś mi to nie przeszkadzało tak bardzo, bo łatwo było się dostać do zieloności, a teraz ta szarość kłuje mnie w oczy, kiedy idziemy na spacery i zamiast kwiatków, drzewek i trawy widzimy szarość.
Tu kawałek trawnika. Morinka też nie jest przekonana do takiej przyrody, jak widać.
