Tytuł 108

Doroślenie powoduje, że mniej mam wrażenie, że mnie się należy. Ale równocześnie więcej, że mam prawo i powinnam żądać, choć trochę pokrętnie to brzmi. Ostatnio jestem wdzięczna za rzeczy, które dostawałam łatwo od losu i które zawsze uważałam za najzupełniej naturalne – jak zdrowie czy pomoc rodziców. A teraz doceniam, och, jak bardzo doceniam to, że mam mamę i tatę, którzy są w stanie rzucić wszystko i przyjechać opiekować się moją córeczką. Ich drobne upierdliwości bardziej mnie rozśmieszają niż denerwują, ich poglądy, z którymi całe życie walczyłam, nie wydają mi się obecnie warte, by kruszyć kopie. No tak, wydoroślałam.

W tym samym czasie trochę bardziej czuję, że mogę żądać szacunku i dobrego traktowania przez ludzi obcych, mam prawo prosić o podwyżkę, domagać się respektowania moich praw na przykład przez pracodawcę i właściciela mieszkania, w którym mieszkam. Równocześnie na przykład studenci nie muszą mnie lubić (choć to jest fajne i bardzo ułatwia pracę), abym mogła z nimi pracować.