Wesołych Świąt, kochani!
My jak para sztukmistrzow zonglujemy czasem – pomiędzy Morinka, przygotowaniami i dodatkową pracą znalezlismy chwile na glądanie serialu z Adkiem. Ale na bloga nie starcza. Oprócz tego staram się być w miarę wyspana. Jest trudno. Czytam książki usypiajac Moriniaka – mam taką malutką ostateczne i leżąc godzinę czy dwie wieczorem udaje mi się przerzucić parę stron. Co mnie niezmiernie cieszy.
Jestem w pędzie, ale szczęśliwa. Brak własnego mieszkania obecnie nie jawi się jako katastrofa. Damy radę. Mamy siebie, damy radę.