Morinek dziś kończy 5 miesięcy!
I wygląda tak (rany, naprawdę jestem najgorszym fotografem świata, coś tam jest nie tak ze światłem nie?, ale co tam!)


Rany, nie mam cierpliwości do tych zdjęć, komórka mi robi słabe, więc cykam i cykam i tak mam tysiące w karcie pamięci, z czego tylko dwa nadają się do pokazania, a i to nie bardzo.
Martwi mnie Adek, za pięć miesięcy matura a tu wygląda jakby się poddał, od kiedy się nie dostał do Oxfordu (no, niestety). Większość dnia poświęca na granie, staramy się tłumaczyć i gadać i nie wprowadzać rozwiązań siłowych, bo jeszcze nikt nikogo nie zmusił do nauki, ale mamy coraz mniej pomysłów – jak wyłączymy net, to gra na komputerze z płyty, jak wyłączymy komputer, to ma komórkę. Ale z tego co widzę, to większość współczesnych dzieciaków tak robi, niestety, a komputer i net potrzebny do nauki i bądź tu człowieku mądry. Martwi mnie to, bo rzeczywiście wygląda jak uzależnienie – kompletna ucieczka od rzeczywistości.