Tytuł 122

Morinek sapiący karmelek w nocy, gadający do siebie i swoich rączek rano. Dwudziesty tydzień i coś się zmieniło, jakbyśmy z ciemnego lasu wyszli – nagle skończyły się wrzaski przed drzemkami, nagle malutek cały jest uśmiechami od rana, nagle zaczyna się rechotać jak tato RURĘ OD ODKURZACZA składa. Rozumiencie – rurę! Nagle dziś pierwszy raz! zasnęła na spacerze w wózku. Tato prowadził wózek i rozmawiał z mamą i tak rozmawiali, rozmawiali i nagle Morinkowi oczka się takie malutkie zrobiły i zasnęła. W WÓZKU. Historyczna chwila.