Tytuł 128

Dziś dostaliśmy pisemko z gminy, że zakwalifikowali nas na listę oczekujących i jesteśmy na 199 miejscu na liście mieszkań socjalnych w naszej okolicy (247 i 297 w dwóch innych). Ucieszyliśmy się jak głupi, mimo, że czekanie na mieszkanie może jeszcze potrwać nawet i 10 lat. Przypomina się komuna, hehe. Oczywiście jak uda nam się wcześniej coś kupić, to się wypiszemy z listy. A najbardziej mnie zdziwiło, że przysługują nam 4 pokoje, a co! Sypialnia dla nas, dla Adka, dla Moriniaka i living room. Takie są standardy w welfare state;) Poczułam się przez chwilę jak panisko. Teraz tylko trzeba się szybko znaleźć na ulicy i kolejka przyśpieszy. 

Adkowi ukradli rower w szkole w piątek (nie przypiął! i nie schował pomimo naszych parokrotnych przypominań). Za karę miał chodzić do szkoły na piechotę do końca grudnia. A tu dziś dzwoni pani zastępca dyrektora, że złapali złodzieja i jego rodzice gotowi są zapłacić za rower. Pojecia nie mam ile mamy zażądać – rower trzy lata temu kosztował 360 euro, a ostatnio go naprawialiśmy za 80 e. 

A Morinek dziś tak krzyczał na spacerze, że znowu się poddałam. Do tego lał deszcz i nie bardzo jak mogłam ją wyciągać z wózka i uciszać. Prawie zachrypła po 20stu minutach i nagle zasnęła. Ech.