Mich dwie rozmowy o pracę, jutro raniutko i pojutrze, więc szybko szybko, prezentacja, garnitury, przykładowe pytania, przykładowe odpowiedzi, trzeba się chociaż słownikowo przygotować i o co jeszcze mogą zapytać?, a tu kolka.
Kolka.
I nic nie da się zrobić. Wrzeszczak nie chce być w chuście, nie chce spać, leżeć, jeść, ewentualnie może być na rączkach noszony i bujany. Ale i to nie gwarantuje ciszy.
Za dużo wrażeń, kolorów, zapachów, mamo widziałam dziś drzewa, i słońce, i wiart wiał, no i w ogóle, ta rzeczywstość, mamo, ona atakuje!
I Mich powtarzający prezentację i ja jednym palcem stukająca odpowiedzi na spodziewane pytania i wrzeszczak memlący cycka, co go tylko na chwilę uspokaja. A tak w ogóle to 5 tygodni wczoraj.
Idę spać, póki (w końcu) cisza.