Połóg.
Kto to w ogóle wymyślił? To jest jakaś kara za wydanie na świat nowego człowieka?
Siedzę z kapuchą na piersiach i śmierdzę.
Nawet Moriniak się krzywi jak ma jeść.
Ledwo rwa trochę, TROCHĘ powtarzam, zelżała, zaatakowało mnie zapalenie piersi.
No przecież nie mogą mnie ominąć żadne przygody połogowe, nie?
A zatem ból mięśni od wczoraj i ogromne osłabienie, aż się poryczałam wieczorem, że znowu coś, że grypa, a tu Moriniak taki malutki, a potem wymyśliłam fibromygalię po porodzie, no Google usłużnie podsuwa tysiąc historii.
Ale w nocy dreszcze i siódme poty, a pierś boli coraz bardziej, więc w końcu poszłam po rozum do głowy i stwierdziłam, że to chyba jednak zapalenie piersi. I całe szczęście, że M jest w domu, nie ma tego złego powtarzam sobie, bo rano gorączka i kompletny brak sił, nie wiem, jak bym sama przetrwała z dzieckiem. A tak wziął małą po karmieniu, a ja po prostu padłam, po dwóch godzinach wstałam mokrusieńka, ale z dużo lepszym humorem.