A zatem Morinka ma dziś TRZY tygodnie!
Ciągle jeszcze patrzy się na mnie tymi swoim poważnym ciemnoniebieskim spojrzeniem starca, jakby badała kim jestem i co zamierzam z nią zrobić. Nie ma jeszcze tej figlarności dziecka, tej niepowagi, skłonności do śmiechu i zabawy, patrzy się na mnie ostrożnie, dojrzale i srodze, jakby chciała mnie poznać, zanim tak dogłębnie mi zaufa.
Ale robi się coraz bardziej podobna do człowieka, to znaczy do niemowlęcia
Przez pierwsze trzy dni bardziej przypominała zwierzaczka, przestraszonego, nieprzytomnego, nieświadomego Moriniaczka, choć ze spojrzeniem mędrca gdy tylko otwierała oczy, pierwszą noc wrzeszczała jak ją odbijałam, kładłam, przebierałam i w ogóle cały czas, jak nie spała i nie jadła akurat. A teraz ma coraz więcej chwil aktywności, uśmiecha się, choć najczęściej jak śpi, do swoich stanów wewnętrznych, jak mówią mądre książki.
Rwa kulszowa mnie przeczołgała, dosłownie i w przenośni. Jeszcze nadal boli, lekarz kazał łykać paracetamol i czekać aż przejdzie. Kolejka do fizjoterapeuty pół roku, czyli jak w Polsce. Google też nic innego poza ćwiczeniami nie zaleca, poznajdowałam sobie jakieś filmiki na youtube i staram się z 5 razy dziennie robić wygibasy oraz POD ŻADNYM POZOREM NIE ZGINAĆ KRĘGOSŁUPA JAK COŚ PODNOSZĘ. Przez trzy dni leżałam na podłodze, rozłożyłam sobie koc w salonie i na leżąco karmiłam i przytulałam oraz uczestniczyłam w życiu towarzyskim, bo akurat siostra przyjechała. Po schodach chodzę na czworaka, a muszę chodzić, bo jak w większości irlandzkich domów sypialnię mamy na górze.
Zwiodło mnie, że po dwóch dniach, akurat jak wybrałam się do lekarza, ból trochę zelżał, a następnego dnia rano oczywiście wrócił do mnie czołgiem z dodatkowym uzbrojeniem. Ciało kobiece w połogu jest delikatne, czułam się tak świetnie, że zapomniałam, że dopiero co urodziłam dziecko. A tu przecież wszystkie stawy są poluzowane, mięśnie nadwyrężone ciążą i niećwiczeniem. A do tego dołożyłam sobie dźwiganie czterokilogramowego dziecka i przebieranie jej ze zgiętym kręgosłupem. Zastanawiam się nad odwiedzeniem kręgarza, tylko musiałabym jakiegoś znaleźć zaufanego. Trochę droga ta impreza – konsultacja z kręgarzem albo fizjoterapeutą to ok 100 euro, kosztkolejnych wizyt koło 40-50, czyli dużo w naszym budżecie.
Dzień kręci się oczywiście wokół dziecka, czy ją brzuszek boli, czy nie, czy zrobiła kupę, dlaczego płacze i czy musi tak jeść na okrągło. Ale cieszę się, cieszę, że mam takiego żarłoka, takiego słonia Trąbalskiego, takie dziecko Baroku, okrąglutkie i z dwoma podbródkami, jak to się gusta zmieniają. Jeszcze niedawno pisałam, że nie lubię klocków, a tu proszę – mówię do niej czule klocuszku😉 Ale silna jest bardzo, tydzień miała jak głowkę podnosiła leżąć na brzuszku, nie daje sobie w kaszę dmuchać, a raczej w zwyczaje żywieniowe i mleko co dwie godziny musi być! Bo jak nie to włącza syrenę i nie ma zmiłuj.