W szkole ostatnia prosta w przyszlym tygodniu, jeszcze sie klade na zakretach, jeszcze nie wyrabiam, ale juz wyraznie widac koniec. Za oknem 17 stopni, slonce wali w zaluzje, a ja wlasnie siedze na zastepstwie i ogladam Midwives na komorce, zaden student nie przyszedl. Tez bym nie przyszla w taka pogode. Na cale szczescie dla mnie, ze nie przyszli, bo mam wolne a i tak mi zaplaca – kocham te chwile, kiedy mi placa za ogladanie filmikow na youtubie. W klasie wiruje kurz i pachnie troche szpitalem a troche szkola, za ognem buzuje Dublinskie zycie, Morinka kopie czy tez tam sie przewraca z plecy na brzuch i z powrotem. Jeszcze nie moge tego ogarna, ze bedzie.