Tytuł 189

Byłam w szpitalu i na szybko mi powiedzieli, że żadnych szczegółów w karcie nie ma, jest tylko ‚low lying placenta anterior’ i że na razie latanie może (ale nie musi) być ryzykowne, a czy jest to musiałabym wiedzieć, czy zakrywa szyjkę czy dotyka, czy tylko jest blisko. A tego nie wiem. Choć sobie myślę, że gdyby zakrywało, to bym dostała jakieś zakazy, a tu wszystko  mogę robić, nawet nie muszę się oszczędzać. Ale takie łożysko na przedniej ścianie podnosi się w 95%, więc mam na to nadzieję – to w sumie jeszcze 5 tygodni. Po krótkiej panice postanowiłam umówić się jeszcze na wizytę przed samym lotem, i tak powinnam dostać zgodę na lot (‚fit to fly’), i jeszcze dla pewności może pójdę prywatnie, pan doktor zrobi usg i będzie wszystko wiadomo.

Uspokoiła mnie rozmowa z mamą, ach te mamy, umieją działać kojąco. Już chciałam odwoływać lot, ale przecież mogę o tym zdecydować przed wylotem, jakby nadal było nisko położone. A nie musi wcale. 

Nie będę panikować, ale będę ostrożna – jak powie mi dwóch lekarzy, że jest ryzyko, to nie polecę, Morinka jest najważniejsza, ale jak podpiszą mi zgodę, to lecę. W sumie logiczne:)