Tytuł 196

Zycie jak zwykle daje jedná łapką, a drugą przypierdala. Sorry za słowo, taki mamy nastrój.

A zatem cudowna cudowna wczoraj wiadomość: jest absolutnie zdrowa. Dziewczynka:D

W laboratorium przyjrzeli się dokładnie wszystkim 24 parom genów, kocham naukę!

Przez cały dzień latałam pod sufitem:) Nawet studentom zrobiłam jedną free class gdzie poczęstowałam ich czekoladkami i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. 

A dziś dostaliśmy list od naszego landlorda, czyli właściciela mieszkania, że podwyższa czynsz o 225 euro. Na miesiąc. 

Poryczałam się, może to nie koniec świata, ale mnie to walnęło – już i tak budźet nam się bardzo ciężko zapina. Można oszczędzać, jak ma się z czego, a jak ktoś zamiast dwóch samochodów ma dwa rowery i już i tak oszczędza na wszystkim, to nie bardzo widzi jakieś możliwości.

I tak oto mieszkanie będzie nas kosztowało dokładnie 14 tys. euro rocznie, razem z ogrzewaniem i prądem – 16 tys., ale jesteśmy za biedni na kredyt. Już i nawet we frankach bym wzięła;) A rata kredytu byłaby o 1/3 mniejsza. Dodatkowo do tak drogiego mieszkania nie należy się żadna dopłata od państwa, nawet, jakbym ja straciła pracę a M nie mógł znaleźć. Bo cena jest powyżej wyznaczonych progów, mimo, że jest to cena rynkow, tzn taniej 2 pokojowego się nie znajdzie w Dublinie, blisko centrum. A daleko do centrum to trzeba doliczyć 200 e na dojazdy miesięcznie. No i albo będziemy płacić, albo szukać jednopokojowego. Z drugim dzieckiem w drodze. (Choć tu jednopokojowe to jedna sypialnia z kuchnosalonem przeważnie, czyli jakby są 2 osobne pomieszczenie).

Poryczałam trochę mojej siostrze i się na razie ogarnęłam. Zrezygnuję z mojego abonamentu na telefon, może jeszcze uda się urwać z 75 euro, to znaczy dogadać z landlordem, jakoś się to ogarnie. Choć na razie nie wyobrażam sobie tego. Staram się skupiać na teraz, tu i teraz, najważniejsze, że dziecko zdrowe. I my, jak na razie.