Tytuł 224

Ach, są takie rzeczy które wkurzają mnie do żywego.

Ostatnio przesiadywałam trochę na forach dla matek starających się i tam tragedie innych kobiet są używane do poczucią się lepszą – niewinną, a przeżywającą tak jawną niesprawiedliwość. Oto ja, matka in spe, tak bardzo chcę mieć dziecko, a nie mogę, a te patole (popularne określenie na forach) mnożą się jak króliki, piją i krzywdzą dzieci. Ostatniprzypadek kobiety w 26 tygodniu ciąży, która zgłosiła się do szpitala z 5 promilami we krwi i krwawieniem z dróg rodnych i przepołowionym płodem wywołało falę świętego oburzenia. Fala dotyczyła oczywiście tego, że ciężarna była pijana „jak tak można w 6 miesiącu ciąży!”.  Tytuły z gazet tylko podkręcały histerię: „Pijana matka urodziła martwe dziecko”. No tak, przecież jest to oczywiste – piła i dziecko urodziło się martwe.

A ja sobie tak myślę, że jakbym nie chciała dziecka i nie miała możliwości legalnej aborcji na początku ciąży, jak to jest w Polsce i w Irlandii, to też bym się upiła przed wsadzeniem sobie tam wieszaka z drutu w 6 miesiącu. Spróbujcie zrobić to na trzeźwo. Dziękuję losowi, że urodziłam się w rodzinie inteligenckiej i pewno znalazłabym inne sposoby (WoW). Ale nie jest to moją zasługą, tylko darem losu.

Tragedia ludzka jest w odpowiedni sposób podkręcana i prezentowana, nikt się nie zastanawia jak było naprawdę, co było pierwsze – martwy płód czy pijana matka, pokazuje się całą sytuację, jakby fakty mówiły same za siebie, a kobieta zasługiwała na wieczne potępienie.

Jakoś tak mamy, że tragedie innych łatwo wrzucamy w worek z napisem ‚zło’ a nasze własne tragedie zawsze są wyjątkowe i specjalne i nigdy się nie poddają generalizacji.

I jeszcze sobie tak myślę, że nie ma dużej różnicy pomiędzy matkami potępiającymi inne kobiety w skrajnej sytuacji życiowej i kobietami krzywdzącymi swoje dzieci.

Obie grupy są tak samo pozbawione empatii.