Tytuł 219

Cud, moi drodzy, prawdziwy cud, niesamowitość, osobliwość i kuriozum, jak jestem wkurwiona to kruka nie ma, nic mi nie siedzi w płucu i nie dziobie, cały strach hipochondryczny znika, jak jestem porządnie, do białości wkurwiona i zamiast siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i zgadzać się na wszystko czym mnie karmią wstaję i walczę, jak Walkiria, waleczna jak Amazonka, tylko z dwoma cyckami, wojownicza jak żółwie ninja, rewolucyjna, dzielna, odważna, piszę co myślę, mówię co uważam, nie boję się i smutny zwierz opuszcza me wnętrze, nie ma kruka, nie ma ma, biegam i myślę, że jestem zdrowa, tylko porządnie porządnie wkurwiona i z jakiegoś dziwnego powodu wkurwienie to wciskałam sobie w płuco, zamiast czuć je, jechać na nim i zmieniać świat.

Bo akceptacja rzeczywistości nie polega na wypieraniu wkurwienia, gniew trzeba tak samo zaakceptować jak wszystkie inne uczucia, gniew można wykorzystać do czegoś dobrego, nie wolno się go wypierać, albo go wciskać w siebie, bo świat nawet na wkurwie jest cholernie piękny. Czasem mam wrażenie, że piszę androny, ale mają one sens. Dla mnie.

Dodaj komentarz