Tytuł 248

Chyba jesteśmy nieuleczalnymi wariatami.

Mi dostał się na studia doktoranckie.

Na dobrym uniwersytecie. Takie studia kosztują 6 tys. euro na rok, a przez kryzys większość pieniędzy na stypendia i badania pokończyła się.

Ale promotorka tak go chce, że załatwia mu różne granty, można jeszcze dostać pieniądze z różnych dziwnych pul. Nie są to duże kwoty, w sumie może się uzbiera na opłaty za studia.

A co z życiem?

 

Ja na razie dostałam godziny wystarczające na goły czynsz.

Rośnie mi gula w gardle, tak się boję, że ojaciepierdolę.

(Ale na szczęście czuję, że się boję i nie mam raka w płucu tym razem).

Trzymajcie kciuki.