Na mojego złośliwego maila (no dobra, przyznaję się, bardzo złośliwego) puszczonego w odpowiedzi do wszystkich, do których apelował brat o podpisanye petycji, odezwała się szwagierka, że „ona by dziecko z gwałtu urodziła” i co ma w ogóle rozwód do tego wszystkiego. Wyjaśniłam jej, że tak jak szanuję jej wybór, chcę by również wybory innych kobiet w różnych traumatycznych sytuacjach były szanowane i zeby rzeczywiscie decyzja podejmowana byla w oparciu o normy moralne a nie kwestie finansowe. A rozwód wywlekłam by pokazać, że normy moralne nigdy nie sa absolutne i zawsze interpretujemy je w kontekscie naszej indywidualnej sytuacji. I tylko z dystansu wybór wydaje się prosty.
Brat, jak to brat, wyciszał dyskusję, zauważając tylko, że ‚nie wiedziałem, że jesteś siostra po drugiej stronie barykady’. A pewno, że jestem!
Dziś otwieram wyborczą a tu znowu takie kwiatki.
Podoba mi się punkt drugi, jest tak smaczny, że, wybaczcie, zacytuję w całości:
„UZNAJĘ, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne: – ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca, – moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga. Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.”
Nie będę się rozpisywać o oczywistościach (np. o sprzeczności pomiędzy praktykowaniem medycyny a powyższym ‚uznaniem’), bo przyznacie, że powala na łopatki.
Starcza demencja? Nagłe otępienie umysłowe?
Chyba tylko minutą ciszy uczcić można śmierć rozumu.
Ale najbardziej podoba mi się punkt 3, w którym czytamy m.in. „tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.”
?
?
?
No nie, przestaję się wyśmiewać bo to kopanie leżącego.