Tytuł 264

Nie mogę spać bo się wkurzyłam, to sobię chociaż trochę popiszę.

Mój brat, który oprócz tego jest fajnym, szczęśliwym, zadowolonym z życia, inteligentnym człowiekiem, wysyła mi linka do podpisania petycji domagającej się usunięcia ‚reklam aborcji’ ze stron Google. Na stronie, do której odnosi się link, dowiaduję się, że polskie Google umieszcza reklamy Słowackich klinik oferujących zabieg usuwania ciąży, łącznie z załatwieniem transportu i hotelu dla potrzebujących. Zabiegi są oczywiście legalne i przeprowadzane pod pełną kontrolą lekarską.

No i tak sobie myślę – czemu człowiek, który jest w życiu szczęśliwy i nie musi podejmować takich trudnych decyzji ustanawia się strażnikiem sumienia tysięcy kobiet przeżywających (przeważnie) życiową tragedię lub chociażby stojących przed jedną z najtrudniejszych decyzji w życiu? Co mój brat, człowiek szczęśliwy i zrealizowany, z ukochaną żoną (drugą, nota bene), ma do ICH decyzji o wyjeździe i ewentualnej terminacji ciąży? Jakie ma prawo mój brat, człowiek, który nigdy nie musiał mierzyć się z takim problemem, do decydowania o sumieniu innych ludzi? On i jego żona (radca prawny, nota bene) uważają, że aborcja jest przeciwna ich moralnym poglądom – proszę bardzo, nie muszą jej robić.

Myślę sobie o tym i myślę i szlag mnie trafia. Bogate kobiety zawsze znajdą furtkę i usuną ciążę, jeśli będą tego chciały, zrobią to w higienicznych warunkach, pod kontrolą lekarza albo nawet kilku, w pełnym znieczuleniu, jeśli będą miały taki kaprys. Kobiety biedne będą skazane na partaczy i znachorów, babki od płodu spędzania i podejrzane tabletki z neta. Będą skazane na przerażenie możliwym krwotokiem, jeśli to zrobią w domu, na zakażenie bądź inne powikłania, jeśli to zrobią taniej w obskurnym gabinecie po godzinach, bez anestezjologa na dyżurze.


Wymyśliłam, że napiszę mojemu bratu, że petycję podpiszę, jeśli on podpisze apel o zakazanie rozwodów w Polsce i uznanie wszystkich rozwodników za przestępców. I podda się dobrowolnie karze. Ja bowiem ślub brałam tylko raz i uważam, że jak ktoś chce częściej to trzeba go ogniami piekielnymi, kijem i paragrafem.

I zdelegalizować reklamy kancelarii adwokackich specjalizujących się w sprawach rozwodowych!

Jakoś tak innaczej podchodzimy do  trudnych problemów, jeśli one nas samych dotyczą.