Tytuł 270

Święta upłynęły pod znakiem oszczędzania.

W wielki piątek zorientowałam się bowiem, że na święta zostało nam 20 euro, a tu zakupy nie zrobione, ciasta nie upieczone, mięsiwa nie nastawione, majonezy nie ukręcone, żur nie zakwaszony i tak dalej. Poszłam do sklepu wyliczając zatem wszystko co do centa, choć nie pierwszy raz chodziłam z kalkuratorem, pierwszy raz robiłam to starając się uwzględnić świąteczne menu. Najdroższą pozycją okazał się majonez (innego niż Hellmanz nie jadam), ale przekonałam się, że można wykreślić prawie wszystko i nie ma tragedii. Zostały jaja, szynka i zakwas na zupę. Żałowałam jedynie owoców, bo ostatnio się rozszalałam i starając się wcisnąć siedem porcji owoców i warzyw, zgodnie z najnowszymi zaleceniami, kupuję sobie a to czarne jagody a to truskaweczki (wiem, sztuczne i nie pora, ale co ja zrobię, że lubię) a to inne kiwi. Także wielkanocny stół był bardzo skromny, no ale z mężem weganinem się nie poszaleje na Wielkanoc – ani jajeczka, ani szyneczki, ani majoneziku, bab drożdżowych znowu ja nie lubię, także z całego świątecznego wyszynku to nam obojgu najbardziej  pasuje rzeżucha. Której akurat nie było. Zgotowałam zatem w cebuli po 2 jaja dla siebie i Adziarza, wyłożyłam na talerz te 10 plastów szynki, zrobiłam sos do jajek, pokroiłam szczypiorek i te warzywa, które akurat były w Lidlu w promocji i gites. Pięć plastrów szynki zostało do dzisiaj. Dziś powyciągałam co tam miałam pochowane w szafkach kuchennych i tak wyszła mi sałatka z ciecierzycy z pesto i resztka wczorajszego żurku, a jutro będzie zupa japońska, bo tylko miso, glonów i ryżu w tym domu nie brakuje.

A dziś z powodu obscenicznego wręcz słońca wybraliśmy się na przejażdżkę do Phoenix parku i zerwałam całe cudowne naręcze pokrzyw. Które już umyłam i zgotowałam – nie są powalające, ale z acetto balsamico i solą są w miarę. Mężowi też smakują, a Adziarz jak zwykle się z nas naśmiewa. Ale jak wiemy nastolatki tak mają. 

Jak już piszę o naszym nastolatku, to muszę muszę wpomnieć , że Adziarz zaczął rosnąć. W ostatnim miesiącu urósł 2 centymetry i oto na swoje 15 urodziny będzie miał pewno już z 168 cm. Wszystkie spodnie są za krótkie, a dobre są za duże. To znaczy te na jego wzrost to są na takich chłopaków trochę bardziej zbudowanych, a Adziarz to jeszcze ma długie i chude ręce i nogi, tak, że nic na niego nie pasuje. Bardzo się z tego cieszę.

No to idę po dokładkę pokrzyw.