Tytuł 279

Odjechałam i zrobiłam sobie czapkę. 

Miłe złego początki

lecz koniec żałosny

czyli trochę, jak to przysłowie, mówi pogrubaszona wyszła.  

To ją pocieńkowałam (choć wcale nie było łatwo, bo trzeba było ją całkiem spruć i zrobić od nowa) i voila!

(mąż mówi, że zdjęcie będzie jutro, bo dziś światło nie takie).

A tak w ogóle to się okazało, że przypadkowo zrobiłam najdroższą czapkę w Irlandii. 

Przynajmniej w mojej garderobie. 

Kosztowała mnie bowiem 8.45 euro za włóczkę, 8.50 euro za druty i 310 euro straconych wykładów. 

Tak się bowiem wciągnęłam w robienie czapki, że zapomniałam, o bożym świecie i to DOSŁOWNIE. Zapomniałam bowiem, że MIAŁAM WYKŁAD NA UNIWERKU W SOBOTĘ. O_O I w poniedziałek rano w mojej szkole. Nie wiem jaką tu wstawić emotikonkę, żeby oddać mój stan ducha. O sobocie przypomniałam sobie w niedzielę (rychło w czas) a o poniedziałku w ogóle sobie nie przypomniałam, tylko zadzwoniła do mnie pani z administracji o godzinie 12.30 czy ja czasem nie powinnam być w klasie. Teraz. ,

…..

…..

Powinnnam. 

Nie będę się tu rozpisywać o ostrym ataku stresu i bezsenności, bo każdy może sobie to wyobrazić. Coś takiego zdarzyło mi się po raz pierwszy od kiedy tu pracuję. Zapytałam się dziś mojej pani psychoanal o to co mi chciała tym wszystkim moja nieświadomość przekazać? Na razie nie mamy pomysłów.

Na dodatek martwię się Ukrainą. Boję się przewrotów wojskowych i rewolucji, nie ufam ludziom szturmującym budynki rządowe prawie tak samo jak tym co szturmowali Pałac Zimowy i Bastylię. Wierzę w wybory i demokrację. Zbyt często rozwiązania siłowe prowadzą do większego rozlewu krwi, zwykli ludzie jak zwykle są mięsem armatnim, młodzi idealiści giną za ideę, a starzy wyjadacze po cichu kręcą swoje lody. Boję się Ukrańskich nacjonalistów i faszystów prawie tak samo jak ruskich czołgów. I boję się tłumu, bo tłum zawsze znajdzie kozła ofiarnego. 

Nic to.

Wykłady przesuwam i negocjuję ze studentami odpracowanie. Czapkę noszę. Staram się nie nakręcać Ukrainą, bo przecież nie powinien się człowiek nakręcać rzeczami, na które nie ma wypływu. I o których tak naprawdę nic nie wie, bo mimo, że każdy teraz jest ekspertem od polityki wschodniej, to tak naprawdę niewiele osób cokolwiek wie o sytuacji. I jest w stanie wyciągnąć poprawne wnioski.