Tytuł 286

Dziś z rana dostaliśmy list od naszego landlorda (właściciela mieszkania, a właściwie agencji nieruchomości), że czynsz w górę o 15%. Będziemy oto płacić tysiaka. Ups, wytrąciło mnie to trochę z równowagi, choć staram się trzymać rękę na pulsie rynku nieruchomości i od roku już wiem, że czynsze poszły w górę, że hohoho! Podobne mieszkania/domy w naszej okolicy to już 1200 e/m, więc wyjścia nie mamy, chyba, że wyprowadzimy się  na obrzeża miasta – ale wtedy dochodzi koszt przejazdówek, co wychodzi drożej. Jedyną alternatywą jest przeprowadzić się do jednopokojowego (tutaj jednopokojowe to jadalnia łączona z kuchnią i sypialnia), trochę jednak szkoda Adziarza, który tutaj się już zadomowił, ma swój pokój, a my nie śpimy w kuchniojadalni tylko w sypialni. I mam blisko wszędzie. Biorąc to wszystko pod uwagę zdecydowaliśmy się zostać. No ale będzie nam dość ciężko dopóki tylko ja pracuję i to nie na cały etat, nie mówiąc już o tym, że co kiedy Mi skończy się zasiłek i dalej nie będzie miał pracy. No nic, trzeba jeszcze trochę skromniej żyć. Trochę mnie uwiera, że koszt podwyżki to dokładnie koszt mojej terapii, ale zrobię wszystko, żeby z niej nie zrezygnować. Mi mówi, żebym przestała panikować, bo on znajdzie pracę. Nawej jakąkolwiek, jeśli będzie trzeba. No cóż, jeśli będzie trzeba, to i ja znajdę jeszcze coś na weekend – nie wiem, może jakaś opieka nad dzieckiem? Damy radę. Najważniejsze, jak wiadomo, to się nie stresować. Ale ta podwyżka coraz bardziej przekonuje mnie do kupna czegoś tutaj – płacilibyśmy kredytu mniej niż czynszu. Tylko, że nikt mi nie da kredytu jak pracuję na kontrakt. I tak to.

I gdzie w tym wszystkim jeszcze kolejne dziecko?

 

No nic, póki żyjemy, to wszystko możliwe i damy radę. Nie ma co wyprzedzać wydarzeń, zobaczymy jak się ułoży. Nie mogę wpadać w panikę, bo przecież JUŻ wiem, że najważniejsze, to mieć pozytywne nastawienie.

Ech, i tak życie jest piękne!

A oto moje tulipanki – kiedy je wsadzałam do ziemi w tych czarnych miesiącach zeszłego roku nie myślałam, że coś z nich wyrośnie. Ale życie nie czeka i pnie się w górę: