W Irl zadzwoniłam do pumonologa i okazało się, że w całej Irl nie robią testów na te bakterie! To znaczy jeśli zaraziłeś się droga płciową i masz Chlamydię trachomatis, to proszę bardzo, każde laboratorium ci zrobi test, ale jeśli nie daj boże jest to pneumoniae, to nie, taka bakteria dla największego laboratorium mikrobiologicznego w Irlandii nie istnieje. Na tę drugą cholerę Mycoplasmę robią testy tylko i wyłącznie dzieciom.
A zatem kupiła chłopakom lot do Pl, cztery dni i z powrotem, testy, wizyta u lekarza i tyle. Wychodzi taniej niż gdyby szwędać się tutaj po specjalistach (a tu wizyta u dobrego specjalisty potrafi kosztować 250 euro, nie żartuję!) i jeździć do UK na testy.
No i tak: w Polsce za podejście do pacjenta w skali 1-10 dałabym 3, gdybym była szczodra, ale za wiedzę i kompetencje 8. Tutaj wydaje się, że lepsze są standardowe procedury w wypadku, jak coś jest dość popularne, jak leczenie raka czy porody, w Pl lekarze mają większą wiedzę i większą dociekliwość (choć zdaję sobie sprawę, że to może być przypadek, że trafiłam do takiej pani doktor). Tutaj lekarze są mili i uprzejmi, ale grzecznie spuszczą cię na drzewo, w Pl są często nieprzyjemni i zmęczeni (mimo, że chodziłam prywatnie), ale łatwiej się z nimi ‚wykłócić’ o to, co się potrzebuje.