Piję obrzydliwą latte z mlekiem sojowym i czekam aż Mi dokończy ablucje. Idziemy usprawiedliwić nieobecności Adziarza – okazuje się, że nie był prawie 3 tygodnie w szkole! W swojej naiwności myślałam, że zaczyna 1 września, jak każdy normalny uczeń, a tu tydzień wcześniej. Mamy trochę luźny stosunek do szkoły – w sumie ważne są rezultaty, a nie jak długo dziecko przesiedzi w ławce, choć oczywiście dwie te zmienne są silnie skorelowane. Ale myślę, że walory edukacyjne pobytu w Pl (Muzeum Powstania Warszawskiego, Centrum Kopernika, nieograniczony dostęp do dziadka z jego wiedzą historyczno-społeczną i tak dalej) równoważą utratę godzin lekcyjnych.
Ja zaczynam za 10 dni.