Tytuł 333

Leje. 

Odpoczywam.

Oddycham głęboko, zaciągam się deszczem.

Czuję się wolna.

Weekend jawi się jak migocząca przestrzeń różnych możliwości.

Jeszcze raz oddycham głęboko, wychodzę na ganek i patrzę w niebo.

 

Wracam do moich norm subiektywnych i zróżnicowanych powiązań. Dam radę.

Daję radę.

 

 

O czym trzeba pamiętać



Do roboty! Dalej, róbmy to, co będziemy wspominać, o czym będziemy opowiadać, z czego będziemy się śmiać i co będzie nas nawet po 30 latach wzruszać!

 

 

Kupiłam buty do biegania.  

bild

Tanie jak barszcz mojego ojca (przepis – wszystko z działki), bo uświadomiłam sobie, że zanim pobiegnę maraton minie trochę czasu i parę par. Zanim się rozkręcę na dobre będę musiała zacząć bardzo spokojnie, bo jak na razie nadal nie mogę biegać:( Doktor mówił 2 tygodnie, a tu minął już miesiąc, próbowałam trzy razy i za każdym razem zaczynało boleć. Testuję właśnie na nodze metodę na loda – 5x dziennie masowanie lodem przyczepu mięśnia, poza tym zawijanie w lodowe okłady przez cały dzień. Łażę tak wszędzie z tą nogą morsa, nawet w nocy jest wyraźnie zimniejsza od reszty ciała i straszę nią Mi, zamierzam zamienić ją w sopel lodu do skutku.

Z rozpaczy za bieganiem kupiłam grupon na siłownię  – 10 wejść za 20 euro. Jest cudowna! Basen! Yoga! Ciężarki! Nauczyłam się pływać kraulem!



O tak, tylko zgrabniej wyglądam;)

Poza osiągnięciami sportowymi jak zwykle. Czyli siedzę i czytam. Siedzę i piszę. Uparłam się jak dziki osioł – SKOŃCZĘ CHOĆ JEDEN ARTYKUŁ na wakacjach. Mam już dużo napisane, trochę chaotycznie, ale jest, i po raz kolejny przekonuję się, że jest coraz trudniej w miarę, jak zbliżam się do końca. Bo A NUŻ BĘDZIE SKOŃCZONY i ktoś mi go wydrukuje. I boję się.