Freya wypisuje co hoduje, co zamierza, co jej obrodziło, co jej się urodziło, co jej rośnie i dlaczego tak ładnie i zielona jestem z zazdrości! Na starość udam się do niej na warsztaty ogrodniczo hodowlane, a jak się nie uda to kupię sobie ziemię nieopodal i będę codziennie rano z lornetką podpatrywać, co tam też sadzi, kopie i nawozi i notować z zielonym notesiku i podkradać pomysły.
U mnie tylko dwie doniczki kwiatów letnich, ale i tak co rano je odwiedzam i się zachwycam i rozmawiam z nimi, a wieczorem podlewam i wącham. Posadzone z nasionek najpierw były zielonym gąszczem podpatrywanym przez sąsiadów ze zdziwieniem co to za chwasty zasadziliśmy, skakałam z radości jak wypatrzyłam malutkiego pierwszego kwiatka, a tydzień temu to już wyglądały tak:

Nie tylko ja o nie dbam, Mi taki niby szorstki, twardy facet, a wyrywa mi dzbanek i rzuca się do podlewania czule przy tym zagadując:

Miłość im zdecydowanie służy, wczoraj już wyglądały tak:
i tak:


W wolnych chwilach piszę.
Plan: dwie strony dziennie.
Plan minimum: pół strony dziennie.
Plan maximum: ile się da.
Oczywiście nie da się ponad plan, a czasem plan minimum.
Czy wielcy pisarze też tak mają, czy tylko my, prostaczkowie, przeżywamy pisanie jak przypalanie żywym ogniem?
Staram się ćwiczyć koncentrację, uważność, skupienie na tym, co aktualnie robię, ale kolejno odkrywane syndromy ADD tego nie uławiają. Bo tak, właśnie się zdiagnozowałam i tak, fajnie mieć etykietkę, zapewnia wygodę samousprawiedliwiania:D
Na pobudzenie języka czytam przed snem Stuff of Thought Pinkera. I zazdroszczę.
Oglądam z niepokojem stopniałe oszczędności na koncie, bo przecież w ostatnich miesiącach moja pensja to grosze, jakieś nieodebrane michałki za sprawdzanie egzaminów czy prac licencjackich, a Mi dalej jest studentem i jako taki nie generuje żadnego dochodu. Raczej rozchody. Ale damy radę, myślę sobie, damy radę, zawsze dajemy, zawsze, pieniądze nie są takie ważne, dopóki mamy siebie i lidl pod bokiem to przeżyjemy, prawda? Najwyżej zostaniemy freetarianami i będziemy robić Śniadania Recyklingowe i Obiady Czwartkowe z resztek i chodzić na jogę z Grupona.
Ale codziennie rano otwieram oczy i cieszę się, że widzę tego Mi na drugiej poduszce. Codziennie.
Zarabiam na życie robiąc to, co jest moją pasją.
Jestem zdrowa. I mądra. I młoda. I ładna.
Czuję się taka OBDAROWANA. 😀
(Jeszcze tylko wykradnę Frei tajemnicę jej płodów).
A poza tym… hmmm…. życie jest piękne, prawda?