Dawno dawno temu, za siedmioma górami i siedmioma lasami był sobie Mi i miał koleżankę w pracy. Była to piękna kobieta, a w dodatku z jajem, dowcipem i rozumem (i byłabym bardzo bardzo zazdrosna, gdyby nie to, że Mi i An pasują do siebie jak marchewka do groszku, a jajecznica do szczypiorku. Ale do rzeczy).
A rzecz jest następująca: Baba z jajem, Szpila, kobieta piękna, utalentowana i w odpowiednim stopniu szalona ma bloga, którego czytam od naprawdę dłuższego czasu. Szpila ma również dwie córeczki-bliźniaczki z curriculum vitae zaplątanym jak Manuskrypt znaleziony w Saragossie i to pomimo ich nadzwyczaj młodego wieku.
Zła czarownica Borelioza rzuciła urok na dziewczynki jeszcze w łonie matki, a w dodatku kiedy tylko dziewczynki się narodziły kolejne wiedźmy dawaj! złe zaklęcia pleść i zaczyniać i odebrały dziewczynkom mowę.
(Dzielne księżniczki się nie poddają i porozumiewają się ze światem za pomocą sztuki, proszę bardzo, Kabanosy i Zen by Helena i Milena:
Kod w butach by Milenka:
Żeby odczynić uroki trzeba udać się za siódmą górę i siódmą rzekę, gdzie pewien czarodziej za górę złota upora się z klątwą.
I właśnie o tą górę złota chodzi.
Helena i Milena – Operacja Barcelona KLIK!
Można też klikać na zdjęcie:
















