… toby nóżka nie bolała.
Od wczoraj napieprza okrutnie i to w takim dziwnym miejscu – trzy cm nad kostką po zewnętrznej stronie. Na kości. Czyli nie ścięgna, nie stawy, nie w kostce, nie mięśnie, tylko kość. Uderzyłam się pewnie, nie? Tak sobie właśnie myślałam jak mnie zaczęło pobolewać ze 2 dni temu po biegu i wczoraj oczywiście dawaj, miał być krótki bieg, takie przebieżki właściwie, alem się rozkręciła, na początku bolało, potem przestało, a potem jak zaczęło napieprzać, to już się zaparłam, zacisnęłam zęby i dobiegłam.
Jak głupia koza, oczywiście. Bo wszyscy wiedzą, że jak boli, to nie wolno biegać, nie?
I całą noc już mnie kość rwała, a rano dzięki dr Guglowi zdiagnozowałam sobie ‚stress fracture’ czyli zmęczeniowe pęknięcie kości strzałkowej. Przy którym to urazie nie wolno biegać WCALE przez co najmniej 6 do 12 tygodni @#@@##$%@&&!!!!
@#@@##$%@&&!
@#@@##$%@&&!
Swoją drogą – kto by wpadł na to, że od biegania może pęknąć kość??
A może. 12 razy częściej u kobiet. Które w dodatku mieszkają w kraju w którym nie ma słońca 10 miesięcy w roku. Więc nie ma witaminy D. I które odkrywają nagle, że mogą biegać i biec i biec i zamiast powoli, jak żółw ociężale, powolutku pomalutku zwiększać dystans nie więcej niż o 10% w każdym tygodniu, to przerzucają się z 35 minut na 45 i na 50 min w ciągu 10 dni.
Pamiętajcie, zatem, moje drogie – biegajcie powoli i pijcie dużo mleka. I jedzcie, bo też można sobie krzywdę zrobić nie jedząc. I nigdy, przenigdy nie zaczynajcie biegać codziennie już po paru miesiącach!
No nic, poczekam parę dni i jeśli nie zacznie przechodzić, to się pójdę do lekarza.
Choć boję się, że zostanę etatową hipochondryczką – no bo jak to – tak boli i nie jest spuchnięte? i nic nie widać?
Ale najważniejsze, że u Adziarza dobrze, prawda?
W poniedziałek wylatuje SAM do Polski, potem z dziadkiem jedzie tu:

albo gdzieś w pobliże (przynajmniej tak to sobie wyobrażam).