Słońce! Słońce! Słońce!
W szkole ostatnia prosta, jeszcze dwa tygodnie i kończą się wszystkie zajęcia. Fajnie, ale w sumie nie bardzo wiem, z czego będziemy żyli do września.
Eee tam, coś się wymyśli. Będę codziennie robić placki ziemniaczane:)
Mi potwornie zapracowany na studiach.
Ja też potwornie. Za to Adek ma labę.
Hipochondria mi minęła, czuję, że żyję i cieszę się jak głupia.