Tytuł 372

Tak sobie pomyslalam, ze bede czesciej pisac, bo sama jak do siebie zagladam, to mam wrazenie, jakbym nic sobie nie myslala, a nie jest tak przeciez. Dialog wewnetrzny toczy sie toczy jak garb uroczy, choc z ta uroda to bym nie przesadzala. Najczesciej bowiem mam wrazenie, ze (a) mysle w kolko to samo albo (b) mysle w kolko co innego o roznych sprawach i oba te stwierdzenia sa niestety prawda, niestety, bo to nie brzmi zbyt logicznie. No ale coz. Zycie.

Jestem osoba konsumpcyjnie obsesyjna, co jakis czas wymyslam sobie rzeczy wraz z zakupem ktorych jakosc mojego zycia poprawi sie niewyobrazalnie. Jesli nie ulegne impulsowi natychmiastowego wymienienia posiadanych srodkow platniczych na rzeczona rzecz,  zapisuje sobie po to prostu w kalendarzu i zaczynam w kolko sprawdzac rozne modele, ceny, ksztalty, mozliwosci zakupu. Ostatnimi dniami dostalam bzika na punkcie tak zwanego memory foam mattress topper , czyli nakladki na materac zapamietujacej nasze ksztalty.

Kosztuje cos takiego od 70 do 200 euro i – jesli wierzyc opiniom w necie – jest to koszt roznicy pomiedzy spaniem w raju a spaniem na ziemi. Golej. Wiekszosc osob, ktora sobie to cudo kupila pisze, ze od tego czasu wracanie do domu cieszy podwojnie, bo zaraz czlowiek polozy sie na tym rajskim lozku.

Materac w wynajmowanym mieszkaniu gryzie mnie od samego poczatku, czasem mniej, kiedy mam dobry humor i wszystko gdzies, a czasem bardziej, kiedy stres wylewa mi sie uszami i nie moge zasnac, albo budze sie o czwartej rano, i od dawna marze o czyms miekkim izolujacym mnie od metalowych drutow pod cienka tkanina. Jesli jeszcze jest tak, ze jest on bardzo cieply – jak NARZEKAJA (sic!) niektore jego uzytkowniczki – to wydaje sie, ze jest to cos, co warto kupic. 

A moze po prostu jestem zakichana krolewna, ktorej sie w tylku poprzewracalo? Tez jest taka mozliwosc. Dlatego zapisuje w kalendarzyku ‚memory foam topper’ i czekam, az oficjalnie nabierze mocy urzedowej. 

Bo nie musze dodawac, ze mam juz naskrobane ‚welniany koc, duzy, zolty’ (60e), buty na plaskim, brazowe (80e), biala szafeczka do lazienki (30e) i pare innych drobiazgow.

Mamie nigdy nie dogodzisz

Poszedl z kolegami na mecz. 

Z dwoma kolegami  z klasy niby, ale ich nie znam, moze nie trzeba bylo puszczac? Moze to jeszcze za wczesnie na takie samodzielne wyprawy? No, ale co mialam robic, jak jego ojca jeszcze nie bylo, sama mialam z nim na ten mecz isc? Sledzic go mialam? Ubrac ciemne okulary i udawac, ze to nie ja? No nic, poszedl, sam poszedl, ubral sie w dres wyjsciowy i wyszedl, pumy, najki, kurtka, czapka nie, i nie wciskalam, bo po co, po to, zeby wsadzil do kieszeni i zgubil za piec minut, przeciez wiem, ze nie zalozy, ma dwa kaptury, moze nie zmarznie.

Kase na bilet dostal, na jedzenie drobne dostal, na autobus dostal, jeszcze do sklepu sie z nim przeszlam i picie mu kupilam, jakby co, temu mojemu duzemu-malemu synkowi, slonce swiecilo, telefon mial, no niech idzie, myslalam sobie, nie moge go cale zycie pod kloszem trzymac, radzic sobie musi, jeszcze tak niedawno rozpaczalam, ze nigdzie nie wychodzi, ze siedzi w domu, ze nie ma kolegow – a tu prosze! jaki popularny! Wczoraj z Conorem na kolko komputerowe po szkole, bez drugiego sniadania i bez obiadu do siodmej, pozycz choc na bulke od kolegi, tak mowilam jak dzwonilam, choc na sok, tak bez jedzenia caly dzien, wykonczysz sie, mowilam jak dzwonilam, spoko mamo, dostalem herbatnika i Conor podzielil sie ze mna chipsami, no coz, albo koledzy albo jedzenie, myslalam sobie. Dobrze, ze w koncu zaczal wychodzic.

I dzis znowu poszedl. Slonce swiecilo, telefon mial, ladowal go przed wyjsciem, najwyzej zadzwonimy i go sciagniemy taksowka po meczu, myslalam sobie, najwyzej Mi wysle po Adziarza, no niech idzie, w koncu to Polska – Irlandia, niech ma te mecze, kolegow, swoje zycie. I poszedl. 

A teraz siedze tu i znowu jest nas dwie. Ta jedna wie, ze nic sie nie dzieje, ze przeciez 13sto letnich chlopakow nie morduja na towarzyskich meczach reprezentacji, w centrum Dublina, Aviva stadion. Ta druga ja wstrzymala oddech i nie oddycha juz od trzech godzin, od kiedy sie okazalo, ze MA WYLACZONA KOMORKE, cholerny dzieciak!

Ta jedna ja wie, ze bateria mu siadla, bo podladowal ja tylko przez 5 minut, byly 3 kreski i nagle jest jedna, a potem zadnej, jakie to proste, tak sie dzieje, tak sie zdarza, nie ma co panikowac. Ta druga ja nie oddycha. Ta pierwsza mowi, przeciez mamy telefon do kolegi, wydebiony w ostatnim momencie przytomnosci umyslu, tak druga ja na bezdechu dzwoni do kolegi, a tam AUTOMATYCZNA SEKRETARKA. Koledze tez siadla komorka.

Ta pierwsza mysli sobie, oho, zaczyna sie nastolatkowanie, czas sie wyluzowac.

Ta druga nie oddycha i planuje wizyte na policji. Jeszcze tylko pol godzinki i idzie.

Tytuł 374

Sezon na katar. Siedze wiec w domu z pomidorem zamiast nosa i zuzywam chusteczki. Mi robi gorace herbaty z syropem z malin i imbirem. Ja sprawdzam prace i kicham. Gdzies tam kiedys przeczytalam, ze objawy przeziebienia sa tym bardziej dojmujace, im wiekszym alergikiem sie jest, bo tak naprawde przeziebienie to alergiczna reakcja na wirusy. Od tej pory przestalam sie dziwic, ze przeziebienie u mnie jest zawsze najbardziej spektakularne – kichanie jak wystrzaly armaty i nos jak pomidor. Ale dwa dni i po sprawie.

Trzy noce temu Mi regulowal kaloryfery i zakrecil u nas w pokoju calkowicie, zorientowalam sie dopiero jak kompletnie przemarzlam w nocy. I tak mnie lapalo od dwoch dni, ale nie odpuscilam sobie wczorajszej wycieczki. Bylismy nad morzem, spacer z Bray do Greystones, nie bylo mnie tam 8 miesiecy, jak policzylam, nie moglam nie pojechac. Beda zdjecia jak sciagne.