Tytuł 363

Byli goście i jakoś tak – wiecie – dobrze. 

Goście przywieźli wiosnę. 

Świeżością powiało.

Mam nadzieję, że oni też wrócili do siebie odświeżeni.

I w sumie to nastrój mam żółciótki. Żonkilowy. Kurczakowy. Wiosenny.

Mam przerwę! Cały calutki tydzień wolny! (za wyjątkiem poprawiania prac i szkoleń, oczywiście).

Ech, już sobie planuję ile fajnych rzeczy zrobię. Spacery, oddychania szeroką piersią (a propos – byłam u lekarza, idę na zdjęcie, coby mieć pewność, że wszystko ok), nieśpieszne kontemplowanie chmur, listków i promieni słońca na dywanie. Sadzenie kwiatków. Oglądanie pędów róży. 

Albo będę robić nic. Tyle godzin, ile tylko się da. O.