Mamie nigdy nie dogodzisz

Poszedl z kolegami na mecz. 

Z dwoma kolegami  z klasy niby, ale ich nie znam, moze nie trzeba bylo puszczac? Moze to jeszcze za wczesnie na takie samodzielne wyprawy? No, ale co mialam robic, jak jego ojca jeszcze nie bylo, sama mialam z nim na ten mecz isc? Sledzic go mialam? Ubrac ciemne okulary i udawac, ze to nie ja? No nic, poszedl, sam poszedl, ubral sie w dres wyjsciowy i wyszedl, pumy, najki, kurtka, czapka nie, i nie wciskalam, bo po co, po to, zeby wsadzil do kieszeni i zgubil za piec minut, przeciez wiem, ze nie zalozy, ma dwa kaptury, moze nie zmarznie.

Kase na bilet dostal, na jedzenie drobne dostal, na autobus dostal, jeszcze do sklepu sie z nim przeszlam i picie mu kupilam, jakby co, temu mojemu duzemu-malemu synkowi, slonce swiecilo, telefon mial, no niech idzie, myslalam sobie, nie moge go cale zycie pod kloszem trzymac, radzic sobie musi, jeszcze tak niedawno rozpaczalam, ze nigdzie nie wychodzi, ze siedzi w domu, ze nie ma kolegow – a tu prosze! jaki popularny! Wczoraj z Conorem na kolko komputerowe po szkole, bez drugiego sniadania i bez obiadu do siodmej, pozycz choc na bulke od kolegi, tak mowilam jak dzwonilam, choc na sok, tak bez jedzenia caly dzien, wykonczysz sie, mowilam jak dzwonilam, spoko mamo, dostalem herbatnika i Conor podzielil sie ze mna chipsami, no coz, albo koledzy albo jedzenie, myslalam sobie. Dobrze, ze w koncu zaczal wychodzic.

I dzis znowu poszedl. Slonce swiecilo, telefon mial, ladowal go przed wyjsciem, najwyzej zadzwonimy i go sciagniemy taksowka po meczu, myslalam sobie, najwyzej Mi wysle po Adziarza, no niech idzie, w koncu to Polska – Irlandia, niech ma te mecze, kolegow, swoje zycie. I poszedl. 

A teraz siedze tu i znowu jest nas dwie. Ta jedna wie, ze nic sie nie dzieje, ze przeciez 13sto letnich chlopakow nie morduja na towarzyskich meczach reprezentacji, w centrum Dublina, Aviva stadion. Ta druga ja wstrzymala oddech i nie oddycha juz od trzech godzin, od kiedy sie okazalo, ze MA WYLACZONA KOMORKE, cholerny dzieciak!

Ta jedna ja wie, ze bateria mu siadla, bo podladowal ja tylko przez 5 minut, byly 3 kreski i nagle jest jedna, a potem zadnej, jakie to proste, tak sie dzieje, tak sie zdarza, nie ma co panikowac. Ta druga ja nie oddycha. Ta pierwsza mowi, przeciez mamy telefon do kolegi, wydebiony w ostatnim momencie przytomnosci umyslu, tak druga ja na bezdechu dzwoni do kolegi, a tam AUTOMATYCZNA SEKRETARKA. Koledze tez siadla komorka.

Ta pierwsza mysli sobie, oho, zaczyna sie nastolatkowanie, czas sie wyluzowac.

Ta druga nie oddycha i planuje wizyte na policji. Jeszcze tylko pol godzinki i idzie.