Dzisiaj przyszedl przyjaciel, i cztery piwa, a jutro, a jutro a jutro leze do gory nogami, z rekami w kieszeniach, a kieszenie jak ocean, w pizamie, w kapciach welnianych skarpetach ogladam seriale. Caly bozy dzien.
Dzień: 25 stycznia 2013
Tytuł 378
Niepodoba mi sié to, ze tak ciagle pracuje. Ja. (Nie ma ogonkow, bo znow formatowalam twardy dysk). Za duzo ostatnio, za duzo, trace kontakt z tymi niewieloma tutaj znajomymi, z ktorymi tak trudno sie go nawiazywalo. Dzis mam poczucie, ze cos mnie omija, ze siedze i robie te wyklady i czytam te artykuly i wymyslam te cwiczenia i wlasciwie nie robie nic innego. Przestalam dbac o znajomych i zapomnialam, ze trzeba wychodzic do ludzi, zwlaszcza, jak sie jest daleko od domu. Zamknelam sie w koleczku praca-dom-praca-praca. A ludzie robiá szkockie party i oglaszaja na fejsbuku i wychodza i widuja sie i spotykaja, gadaja i jedza haggisy i pija whiskey, a ja tylko siedze i siedze. I zapraszaja wszystkich ‚wpadnijcie!’ a ja siedze i nie wpadam. Czuje sie dzis taka niezaproszona.