Adziarz już nie płacze, na razie, zobaczymy. Mamy pewien plan, napiszę jak znajdę chwilkę.
Praca mnie wessała po przyjeździe i gdyby nie to, że lubię (pocieszam się), to bym już dawno wymiękła, albowiem pracuję po 14 godzin przez ostatnie 4 dni. Tak to jest, jak ktoś sobie dwa tygodnie w Polsce siedzi i ani mu się śni zaglądać do książek, a tym bardziej do esejów do sprawdzenia. O. Bo gryzą.
Wujek Krzysio na całe szczęście w Polsce siedzi i mi tu nie pluje na politurę. I dobrze.