Tytuł 427

Pewno sobie wszyscy siedzicie w ogródeczku/na plaży/nad jeziorem/w lesie/w kawiarence pod parasolami czy gdziekolwiek indziej, gdzie jest gorąco, słonecznie i letnio.

A ja sobie siedzę w domu, za oknem, jak zwykle, leje i nie jest to letni ciepły deszcz, tylko wybitnie jesienny, zimny dżdż. Marzę o dużych ciemnych okularach, spieczonych ramionach i dekolcie pomimo kremu faktor 50+, spódnicy do kolan i klapkach.

A za oknem 15 stopni. A nogi mam koloru ciasta. Niedopieczonego. A artykuł nienapisany.