mi się śniło, że jestem Rakowa Panienka
mi się śniło, że jestem Rakowa Panienka
Palenie papierosów to naprawdę NAJGŁUPSZY nałóg, jaki znam.
Męczę się już z nim 20 lat i naprawdę najwyższy czas dać sobie spokój. Niestety, nie jest to proste, bo choć potrafię rzucić na tydzień, dwa, miesiąc, pięc miesięcy, rok, to potem – naprawdę nie wiadomo czemu – znowu do tego cholerstwa wracam. Ten pierwszy papieros wydaje się zawsze taki nieszkodliwy, taki przygodny, taki MAGICZNY wręcz
[scena 2.15]
Na balkonie, wieczorem, na ganku, w knajpie, do piwa i do kawy.
Jak mój brat, który nie palił dwa lata i którego nieopatrznie poprosiłam, aby przywiózł mi Marlboro Lighty dla koleżanki. I jeszcze tego samego wieczoru, w swój pierwszy deszczowy wieczór w Dublinie otworzył karton, wyciągną paczkę i zapalił „tak czułem, że muszę zapalić w Dublinie”.
Nigdy się nie pamięta o tych wypalonych nad ranem, kiedy język jak tarka, o tych w południe, w palącym słońcu, kiedy tak się kręci w głowie, że trzeba przyściąść na byle czym, żeby nie upaść, o tych na kacu, kiedy serce napieprza przez kolejne pół godziny, o tych piętnastu wypalonych ze zdenerwowania, kiedy ręce i tak się trzęsą, a jeszcze boli głowa, o tych przed samym autobusem, kiedy sięga się po tytoń z nudów właściwie i z konieczności czekania, o tych przed samymi drzwiami szkoły, kiedy piekący posmak zostaje przez całe zajęcia, o tych, które ciężką chmurą siadają na płuca i po godzinie jazdy na rowerze człowiek dyszy jak lokomotywa.
Bo przecież
jak już się rzuciło palenie,
naprawdę rzuciło,
to zawsze można sobie jednego zapalić”.
[scena 3.06]
Pada deszcz. Nic bym nie robiła, tylko w kółko jadła.
Znowu nie palę papierosów. Nie chce mi się czytać, tłumaczyć, pisać, precyzować, wymyślać. Gimnastykować, biegać, jeździć na rowerze.
Pada. Murakami jest nudny. Na Housie ziewam.
Pada. Ratunku.