Uff, wysłałam, prawie dosłownie za pięć dwunasta. Ale sypnęłam inwencją, popłynęłam że hoho;) Czasem zaczynam się sama dziwić, że ja takie rzeczy robię, jakie piszę, teraz zaś trochę się obawiam, że mam nieco myślenie zaćmione gorączką. Więc równie dobrze może mi się tylko wydawać, że popłynęłam. Może wcale nie wypłynęłam. A może właśnie idę na dno, trzymając się metaforyki. Muszę tylko jeszcze do takiego jednego kolegi ze szkoły zamailować, że ma być moim referentem.
Na szczęście się okazało, że do dziś tylko jedno ogłoszenie, drugie, z trzema miejscami (hehe) 200 kilometrów stąd do 25. Na szczęście, bo słabo dałabym radę, od dwóch dni angina mnie rozbiera (kurcze, od 20 lat nie miałam anginy), a może to nie angina? boli mnie gardło i pod prawym żebrem, serio, centralnie pod prawym żebrem. Ech, może to tylko od całodziennego siedzenia w dziwnej pozycji.
Mi dzielnie pojechał sam na Auntie, więc oddalę się w stronę serialu. Tylko jeszcze nie wiem którego, od kiedy skończyła się Greys Anatomy, a House mnie znudził, a moje nowe fantastyczne seriale stały się serialami rodzinnymi i NIE MOGĘ ICH SAMA OGLĄDAĆ.