Tytuł 433

2 ogłoszenia o pracę i 4 stanowiska, wszystko na piątek, nie wierzę że …, ale próbuję, wiadomo, więc siedzę, siedzę w papierach, 12 stron tłumaczenia części pracy, list motywacyjny, portfolio z metod nauczania, referencje i referenci, nie wspominając oczywiście o zwykłym CV. Siedzę i tłumaczę, jak pies gończy biegnę za sensem zdania, które oczywiście na końcu nie ma dla mnie sensu wcale a wcale, trudno się tłumaczy ten (mój) napuszony akademicki język, te wszystkie „powyższe wzory struktury ogólnej” i „zauważmy, że nie przesądzamy tu o sposobie, w jaki ..” i tak dalej, azaliż, zatem, li tylko. Dobrze by było, żeby jakiś anglojęzyczny człowiek mi to choć przeczytał, taki krótki czas składania papierów, że trudno mi się prosiło o poświęcenie swojego czwartkowego wieczoru na korektę, jedna najbliższa znajoma odmówiła i przypadkowo spotkałam w szkole jedną z moich pracowych koleżanek, zgodziła się, ale teraz się zastanawiam, czy dobrze zrobiłam, że w ogóle ją zapytałam. To jest osoba, co do której mam mieszane uczucia, a raczej trochę jej nie wyczuwam i nie jestem do końca pewna, jak się będę czuła z tym, że coś jej zawdzięczam. Oczywiście nie powiedziałam jej, że to do aplikacji o pracę, tylko, że staram się o jakiegoś granta na badania. No zobaczymy. A teraz w tył zwrot i dalej do roboty.