jak w Japonii

Dobra, czas coś napisać, bo już nie mogę się patrzeć na tą panienkę. 

A zatem

słuchawki na uszy

uszy do góry 

japonki na stopy

http://www.jazzandblues.org/index.aspx

ach!

Mi i Ad są na szachach a ja siedzę sobie w domu SAMA.

To znaczy właśnie wróciłam stąd

 

Dublin oczywiście w deszczu. 

(ach! ta muzyka! słyszycie?)

 

Jestem SAMA.

(słyszycie Milesa Davisa?)

Dawno tak nie było, od kiedy Mi nie pracuje a Ad ma wakacje.

Raczej nie przeszkadzamy sobie z Mi na co dzień, siedzimy sobie zgodnie każde z nosem w swojej książce/komputerze, ostatnio nawet oglądaliśmy we dwoje dwa różne filmy, leżąc na przeciwko siebie na sofie, ale, jak wiadomo, nie ma to jak być samemu.

Od czasu do czasu.

A zatem jestem SAMA i oczywiście osiołkowi w żłoby dano – gimnastyka? poczytanie blogów? serial? książka? składanie góry ciuchów? – eee, ciuchy niech spadają na drzewo.

Ale jeszcze tłumaczenie obiecane czeka i samo się nie zrobi, artykuł sam się nie napisze, no i książki, książki niestety same się nie przeczytają.

No to zacznę od przysiadów.

Pozwólcie, że ściągnę kimono.



 Nie wiem dlaczego czuję się jak w Japonii.

Kupię grabki, kamyczki i założę własny ogród kamienny. Tak się czuję.