Energia zagościła w moim ciele i umyśle, poproszę na dłużej.
Socjopatyczne spojrzenie na świat gdzieś się wyniosło. Oby na dłużej.
Ostatnio nie mam problemów z zawieraniem nowych znajomości i odświeżaniem starych kontaktów. Piszę maile i smsy, umawiam się na lunch/kawkę/piwo. Mam w dupie, co o mnie pomyślą, tak w dupie, och, jak cudownie to brzmi: mieć w dupie co pomyślą, po długich okresach niewiary w siebie i cichego krytyka. A teraz proszę: mam w dupie. Przecież jestem fajna, nie?
Wyciągam macki, rozwijam sieci, próbuję coś złapać zawodowo, ale jak nie, to prywatnie też fajnie, jak nie to nie, nie rozdzieram szat, nie posypuję głowy popiołem i nie łkam w cichości. Do przodu! Do przodu! Może tak a może tak, jak nie drzwiami, to oknem, jak pomyślą, że wariatka , to może i pomyślą, że fajnie znać taką wariatkę.
Nie rozważam po raz pięćsetny, że dlaczego nie mam etatu na najlepszej uczelni w kraju, nie mam to nie mam, nie dumam pod stołem, że mam już prawie cztery dychy, mam to mam, nie załamuję rąk, że nie pracuję przy żadnym dużym projekcie, nie pracuję, to sama go sobie wymyślę. Nie łkam żałośliwie, że grantów nie ma, nie ma to nie ma, to będę to robić bez grantów, na rowerze, na piechotę, w pojedynkę. Nie będę czekać na pociąg ni Godota, wyruszę już teraz, zawsze kogoś spotkam po drodze, prawda?
Wreszcie tłumaczę swoją pracę na angielski, walczę z napuszonym akademickim polskim, dźgam go sprytnymi angielskimi frazami, odcinam makaronizmy, nieustraszenie wycinam napuszone zdaniory, rany julek, skąd się tam tyle tego nabrało, czemu ten polski tak bardzo naukawy, te wszystkie „wydaje się, iż”, „z uwagi na powyższe”, „w kontekście niniejszych rozważań”, „zupełnie mylne supozycje”, na stos z takimi stwierdzakami, na pohybel!
Mam sto pomysłów, co robić, sto planów, co dalej, żaden nie zakłada jakiejś ogromnej zmiany, wszystkie zakładają sukces, krok po kroczku do przodu, tiptopkami, lilipucimi ścieżkami na uboczu, z dala od autostrady i tłumów.
Cieszą mnie rzeczy małe i niedoskonałe a biblioteki przestały mieszać mnie z błotem, upokarzać i udowadniać mi jak mało jeszcze wiem.